Przeprowadzka N

Dziś czekała mnie mała misja z dużym sercem – przeprowadzka koleżanki z pracy. Po powrocie z Francji postanowiła zrealizować swoje marzenie i za zaoszczędzone pieniądze kupiła upragnione M3. Miałem okazję być z nią przy podpisywaniu umowy przedwstępnej – mieszkanie znalazła sama, ale pośrednik, nieco zbyt przedsiębiorczy, próbował doliczyć jej dodatkową opłatę. Było sporo stresu i niepotrzebnych tłumaczeń, więc zaproponowałem, że jej potowarzyszę i – jeśli trzeba – stanę w obronie. Ostatecznie obyło się bez konfrontacji, bo delikwent nawet się nie pojawił.

Wynajmowane mieszkanie trzeba było opuścić, a ona uparcie twierdziła, że da sobie radę sama. Ale każdy, kto przechodził przez pierwszą przeprowadzkę, wie, że to nie taka prosta sprawa. Pamiętam ten cały emocjonalny rollercoaster – od pakowania, przez życie wśród kartonów, po spanie na materacu, bez lodówki, ze szklankami o talerzami z różnych kompletów i telewizorem, który ledwo łapał dwa kanały. I to ciągłe kalkulowanie: jeśli codziennie wydam tyle, to za dwa miesiące kupię kanapę.

Pamiętam też, jak ważna wtedy była pomoc – nawet jeśli czasem trzeba było przymknąć oko na staroświecki gust rodziców.

I dlatego dziś zebrałem kilka osób z naszego zespołu i wspólnie zaproponowaliśmy, że pomożemy jej w przeprowadzce. W grupie zawsze raźniej! W kilka osób kartony znikają w mgnieniu oka, cztery auta to jak mini flota transportowa, a przy tym można się pośmiać i dobrze bawić.

I tak się zaczęło! Dziś o 14:00 podjechaliśmy pod blok N. – pogoda jak zamówiona, słońce, lekki wiatr, idealny dzień na przeprowadzkę. Sprawnie zabraliśmy się do pracy: wynoszenie mebli i osobistych rzeczy z mieszkania na drugim piętrze poszło w rytmie „góra–dół”, kilkanaście rund i gotowe. Wszystko pięknie zmieściło się do samochodów – a żeby nieco ochłonąć przed dalszą częścią misji, zniknął karton bezalkoholowego piwa.

W nowym miejscu szło już jak z płatka – winda pracowała na pełnych obrotach, a my w godzinę uwinęliśmy się z wniesieniem całego dobytku. Po dobrze wykonanym zadaniu, jak na zgraną ekipę przystało, zrobiliśmy sobie małe święto: pizza, zimne piwko, ktoś wyjął szampana, i zostawiliśmy N. w jej nowym mieszkaniu – jeszcze trochę surowym, ale pełnym potencjału.

Na parapetówkę przyjdzie jeszcze czas – kiedy pojawią się meble, ogarnie kuchnię i urządzi sypialnię. Ale już dziś każdy z nas czuł satysfakcję, że pomógł w ważnym momencie. Dzień pełen ruchu, śmiechu i dobrej energii!

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 Responses to Przeprowadzka N

  1. trollatrolla's awatar trollatrolla pisze:

    Brawo! Fajnie mieć takich przyjaciół.

  2. Lucia's awatar Lucia pisze:

    I to jest najcenniejsze. Bezinteresowność i radość. Dla wszystkich. Wielkie brawa.♥️

  3. poprostugej's awatar poprostugej pisze:

    Fajnie mieć wokół siebie takich ludzi. Ja zostałem ze wszystkim sam. Pół roku mieszkam na swoim i nie dorobiłem się jeszcze ani sofy ani telewizora a pisząc to siedzę przy biurku na leżaku ogrodowym xD Ale wszystko po kolei, małymi kroczkami.

Dodaj odpowiedź do Lucia Anuluj pisanie odpowiedzi