Gdzieś koło 25. urodzin zaczynasz rozumieć rzeczy, które kiedyś tylko słyszałeś, ale nie czułeś ich naprawdę. I choć niektóre z tych lekcji przychodzą później – może dopiero po czterdziestce – warto przystanąć i spojrzeć na życie z innej perspektywy. Może bardziej z ciekawością niż z presją. Może z odrobiną odwagi i z poczuciem, że to wszystko co się wydarza to przygoda.
Życie staje się o niebo lżejsze i piękniejsze, kiedy nie musisz niczego udowadniać i nikt nie oczekuje od ciebie bycia kimś innym. Cisza i anonimowość potrafią być luksusem.
Nauczyć się słuchać tylko tych, którzy już przeszli ścieżką, którą ty dopiero chcesz iść. Nie wszyscy przewodnicy znają drogę – niektórzy po prostu głośno krzyczą.
Ludzie pokażą ci, kim naprawdę są. Nie trzeba ich rozgryzać – wystarczy, że dasz im czas. Prawda zawsze wyłania się sama.
Nie czekaj, aż przyjdą idealne okoliczności, bo one rzadko przychodzą same. Lepiej tworzyć własne okazje, otwierać drzwi, nawet jeśli za nimi jest tylko lekko uchylone okno.
Szczęście zaczyna się od wolności. A wolność od odwagi. W życiu trzeba robić krok do przodu, nawet jeśli drżą ci kolana. To działanie prowadzi do swobody, nie odwrotnie.
Problemy będą zawsze i zawsze będzie coś do ogarnięcia. Konflikty, wyzwania, niespodzianki – to część pakietu zwanego życiem. Kluczem nie jest ich unikać, ale nauczyć się żyć mimo nich. Cieszyć się momentami – nawet kiedy wszystko nie gra.
Bo piękno zawsze jest obecne. Czasem trzeba po prostu inaczej spojrzeć. Możesz zamknąć się w skorupie, możesz siedzieć pod parasolem i czekać, aż przestanie padać a możesz zacząć tańczyć w deszczu.
