Poranek z nieoczekiwaną decyzją

Obudziłem się wyjątkowo wcześnie — było około 3:30. Zamiast przewrócić się na drugi bok, w głowie pojawiła się myśl: A może… po prostu dziś nie pójdę do pracy? Im dłużej o tym myślałem, tym bardziej ten pomysł zaczął nabierać sensu. Dawno nie brałem L4, a mówiąc uczciwie byłem po prostu zmęczony. Zmęczony tempem, zadaniami, terminami, nawet samą myślą o tym, co dziś „trzeba będzie ogarnąć”.

Co zaskakujące, bardzo szybko wstałem z łóżka. Odpaliłem komputer, napisałem krótki mail z informacją, że dziś mnie nie będzie ani jutro, ani, szczerze mówiąc, nie wiem jeszcze, kiedy wrócę. Kliknąłem „wyślij” i poczułem ulgę.

Położyłem się z powrotem i zasnąłem niemal natychmiast. Obudziłem się dopiero po dziesiątej — bez budzika, bez pośpiechu i bez stresu.

Nie zajrzałem do skrzynki, nie sprawdziłem maili, nic nie wydawało się być dziś istotne. Spotkania, deadline’y, prośby – wszystko to, co jeszcze wczoraj wydawało się „pilne”, dziś zeszło na dalszy plan. Nawet ból głowy, który zwykle towarzyszył mi od rana, zdawał się mówić, że to była dobra decyzja.l, że czasem po prostu trzeba się zatrzymać.

Nie wiem jeszcze, ile potrwa ten mój chwilowy reset, ale jedno wiem na pewno – warto czasem posłuchać siebie i warto wiedzieć, kiedy powiedzieć stop, zanim zrobi to za nas organizm.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii praca i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 Responses to Poranek z nieoczekiwaną decyzją

  1. salmiaki's awatar salmiaki pisze:

    Niezdrowo jest czytać takie posty przed wyjściem do pracy…

  2. trollatrolla's awatar trollatrolla pisze:

    Też tak czasem robię, tyle, że ja mam łatwiej, bo nie muszę nikogo prosić o L4 itd 😀
    Odpoczywaj. Szwedzi już dawno zrozumieli, że wydajny jest pracownik wypoczęty i zdrowy. Więc nie żałują pracownikom urlopów. A często nawet mają w regulaminach zakaz pracy dodatkowej.
    Ciekawe czy w Polsce kiedykolwiek wygaśnie kultura zap.dolu…

Dodaj komentarz