długi weekend

Długi majowy weekend moi rodzice od dawna planowali spędzić nad Bałtykiem. Do ostatniej chwili nie było pewne czy z moim ojcem pojedzie matka czy też ja, ponieważ kilka dni przed wyjazdem rozchorowała się na tyle poważnie, że jej wyjazd stanął pod znakiem zapytania.
Jeśli chodzi o mnie samego nie miałem specjalnych planów, myślałem o tym żeby posiedzieć w domu, po cichu liczyłem że przyjedzie A. i że spędzimy te kilka dni razem.

W piątek niespodziewanie zadzwonił L., dowiedziałem się od niego że jest we Wrocławiu i że liczy na spotkanie.
Zaplanowaliśmy na wieczór wspólny wypad na basen jak to mieliśmy w zwyczaju robić w wakacje.
Po 23.00 razem poszliśmy na Rynek zobaczyć jak Wrocławianie celebrują uroczyste wejście Polski do struktur unijnych.
My, Polacy jednak nie jesteśmy entuzjastami. Nie dostrzegłem żadnej flagi, nawet miniaturowych chorągiewek, którymi machałaby dzieci i dorośli, żadnych balonów, oznak, które można by przypiąć do ubrania, gadżetów, czegokolwiek co świadczyłoby że był to wyjątkowy historyczny dzień.
Wspólnie z L. zaszyliśmy się w cichej knajpce położonej niedaleko Uniwersytetu i cały wieczór spędziliśmy na opowiadaniu sobie co wydarzyło się w naszym życiu przez ostanie kilka miesięcy.
L. po kolejnym piwie zaczął wyjawiać co pikantniejsze szczegóły z życia warszawskich teatrów, planów zdjęciowych, koleżanek i kolegów po fachu.
Choć mój stosunek do niego zmienia się dość często a to za sprawą jego ekscesów alkoholowych to chętnie się z nim spotykam. Zwykle L. zna wiele ciekawych historyjek z zakulisowych przepychanek wśród artystycznego światka.
Wiem. Spotykając się z nim serwuje sobie zwykłą plotkarską papkę. Wiem o tym.
Ale nie nazwałbym tego złym powodem. Nie wszystkie powody, które nami kierują są dobre, nie potępiam ludzi, którzy co rano lecą po gazety żeby poczytać plotki. To nie jest niezdrowe. Ba! Jest tandetne. Ale jeżeli nie wpuścisz wulgarności w to, co robisz, życie będzie nudne.

O 4 nad ranem wylądowaliśmy u mnie w domu…

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | 1 komentarz

Totalna alienacja mija?

Wczoraj poszedłem na spotkanie z A. w Hotelu Mercure.
Jeśli wszyscy pracownicy H&M będą tak świetnie przygotowani, dynamiczni, elastyczni, zorientowani na klienta, tak konkretnie przykładać się do pracy, z niebywałą pasją, predyspozycjami, wszystkimi swoimi walorami i zaangażowaniem to wróżę tej sieci prawdziwie świetlaną przyszłość w moim mieście…
Gdy wróciłem do domu było juz późno po północy, ledwo przyłożyłem głowę do poduszki zasnąłem.
Miałem dziwny sen: śnił mi się S., pierwszy raz od bardzo długo. Ostatni raz było to jak jeszcze mieszkałem w San Francisco, ale już nigdy potem, nawet gdy skończyła się nasza znajomość.
Byliśmy w jakimś dużym pomieszczeniu, mocno oświetlonym, pamiętam że w pokoju było więcej bibelotów niż w zwykłym przeciętnym pokoju hotelowym. Leżeliśmy wtuleni w siebie na łóżku, przykryci ciepłą kołdrą i S. ze łzami w oczach przepraszał – zapytał mnie czy moglibyśmy wrócić do tego co było kiedyś.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | 1 komentarz

Czas spełnienia

Spoglądam wstecz i widzę tyle pustych godzin.
Ogarnia mnie strach, bo wiem ile mnie minęło,
lecz nie wiem ile zostało;
a ja nie chciałbym tak po prostu przeminąć.
Wiele upłynęło dni (dni bez mojego udziału)
więc czas już skończyć z oczekiwaniem na coś,
co może nigdy nie przyjść.
Muszę ruszyć z miejsca,
pójść na spotkanie własnego spełnienia.
Więc spleć palce z moimi palcami i chodź;
prowadź i daj się prowadzić
tam, gdzie czeka nas czas;
dobry czas –
czas spełnienia
Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Charakter

Problemy, przeciwności losu nie wzmacniają charakteru ale zdradzają jego prawdziwą naturę.

Opublikowano Mądrości | Otagowano , | 1 komentarz

Ucze się pokory

Znajomi wkoło dają mi dobre rady, sypią nimi jak z rękawa, mówią mi co powinienem zrobić, co robię źle, gdzie mógłbym postarać się bardziej.
Ci sami znajomi każą mi uzbroić się w cierpliwość.
Od kilku miesięcy nic innego nie robię jak tylko jestem cierpliwy – już bardziej chyba nie będę…

Otagowano , | 1 komentarz

Konfrontacja

Mój pośpiesznie ukryty w szafie trup przyjechał wczoraj z Warszawy.
Postanowiłem go wkońcu wyjąć i pogrzebać.

Moje znajomości trącają czasem pustymi frazesami, nic nieznaczącymi dowodami zażyłości czy sympatii, pozorami, utartymi schematami, całym tym niepotrzebnym udawaniem, w wyjątkowych sytuacjach nawet szaleństwem. Ktoś przypatrując się im z boku mógłby powiedzieć, że nie powinny były w ogóle się zdarzyć.
A finał takich znajomości jest zwykle równie niespodziewany jak ich początek – często to już zupełny banał.
Może czasem warto uprzedzić taki banalny koniec, żeby coś z tych znajomości jednak uratować?

Późnym wieczorem umówiliśmy się na drinka.
Nie wiem czy tym razem spodziewać się innego końca?

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

Clubbing z moim tatą

W sobotę ojciec wyciągnął mnie naszym szlakiem browarów.
Zaliczyliśmy 3 bary i restaurację: Złotego Jelenia – Mexico Bar – Vincent -Dorint.
Pan Pawel w tym ostatnim zaserwował nam małą degustację markowych trunków. Wpadliśmy tam tylko na szklaneczkę whisky a załapaliśmy się i na inne atrakcje: wszystko gratis, wszystko beznadziejnie smaczne, luksusowe, wszystko super… – kac był jednak niewspółmierny do całej tej przyjemności ze spożywania tylu markowych alkoholi.

W niedziele przyjechał A., zaproszenie do kina mi nie wyszło, zamiast tego wziąłem go na lody, potem była kawa, spacer i było raczej całkiem zwyczajnie.
Podoba mi się ta zwyczajność u jego boku i jemu chyba też.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

Doprowadzam do porządku sflaczałe mięśnie

Wszystko mnie boli, zakwasy mam wszędzie, ale co mi tam.
W czwartek wytrzymałem ponad 2 godziny, potem sprawiłem sobie relaksujący pobyt w saunie i gdyby nie zmęczenie mięśni czułbym się jak młody półbóg…
Privat instructor jest zaskoczony moim uporem i faktem, że znów mnie zobaczył.
Poza tym przyjrzałem się osobom ćwiczącym ze mną. Hmm niektóre osobniki wręcz palce lizać. Zaczynam poważniej traktować perspektywę zmiany gustu.
Za parę miesięcy będę miał wszelkie predyspozycje żeby umawiać się facetami dbającymi zarówno o ciało, jak i ducha.
Zaniedbani inteligenci i forsiaste dupki będą musieli czekać w kolejce.
Zastrzegam sobie jednak, że faceci, u których rozwój intelektualny kolidował z rozwojem masy mięśniowej też nie mają czego u mnie szukać. Chociaż akurat ta kategoria mogłaby funkcjonować w moim życiu pod tytułem I-wonka (raz i won) lub FANTA (fuck and never touch again).

W przyszłym tygodniu przyjeżdża ”warszawka” perspektywę spotkanie z nim postrzegam jako problem a nie jako przyjemność.

Opublikowano Brak kategorii | 1 komentarz

Zenek mnie dziś wymęczył i zdycham

Pierwszy kontakt z dwumetrowym barczystym Zenkiem był niezapomniany.
Przyszedłem punktualnie, przygotowany, ubrany jak należy na pewno wyglądałem najlepiej. Jednak po samej 15 minutowej rozgrzewce m.in. na stepperze miałem kompletnie wszystkiego dość, chciałem żeby był już koniec.
Zenek patrzył na mnie fachowym okiem i wcale nie ukrywał, że jak na jego oko to fanem sportu nigdy nie byłem, (bo ja fanatykiem nie jestem niczego!!!) przegonił mnie przez długie 70 minut po sali aż się 2 razy porzygałem, bo się obżarłem jak świnia przed treningiem.
Ludzie ze mnie lali jak musiał mi wymienić hantle na lżejsze, 3 serie po 15 powtórzeń na ławeczce zakończyłem już po pierwszej serii, bo potem samodzielnie wyciskać rady nie dałem, wylałem z siebie litry potu, nawet do sauny ze zmęczenia nie dałem rady wejść. Siedząc na ławeczce w szatni czułem się wypluty, ogólnie wyczerpany, ale szczęśliwy.
A na koniec dostałoby się pani z recepcji. Dala mi kluczyk do szafki na najwyższej półce, żeby do niej sięgnąć po treningu musiałem podtrzymywać sobie ramię ręką nie mniej zresztą zmęczoną.
Na koniec usłyszałem tylko od Zenka: tylko wróć tu pojutrze i się nie zniechęcaj.
Nie popisałem się w pierwszym dniu, czuje już powoli zakwasy, po południu mało jadłem, bo żołądek mi się buntował.
Teraz idę z M. do kina.
Coś mi się zdaje, że sylwetka jak u tego pana z plakatu oznacza dla mnie długą i mozolną drogę przez cierpienie i pot. Oby starczyło mi zapału.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Mr. Vain

K. zaprosiła mnie do siebie na pyszną kolację we dwoje.
Wczoraj za to niespodziewanie spotkałem się z A. – jeśli ktoś ok. 19.00 widział w Galerii łysego faceta ok. 30 lat, w okularach, z pięknym uśmiechem białych zębów, w czarnym w dobrze dopasowanym do wysportowanej sylwetki garniturze, koszuli, płaszczu, z jaskrawym krawatem to było moje słońce!
Zbyt korzystny wygląd sprawił, że wszyscy się na nas gapili jakbyśmy byli w jakimś Big Brother;)
Wieczorem przeżywałem huśtawki nastrojów, po wizycie w Naszym Cafe i Złotym Jeleniu wybrałem się spacer po Ostrowie i Rynku. Dobrze mi zrobił.
Mój private trainer (nota bene ma na imię Zenek) zostawił mi wiadomość, że nasz pierwszy trening musi zostać przesunięty dopiero na wtorek na 10. rano. Ja pierdolę, żeby mi tylko chęci i zapału starczyło na tak długo.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | 2 Komentarze