Dziś są moje urodziny. Wieczorem mają wpaść S. z K. a po nich M.
Tydzień temu zapisałem się na intensywny kurs języka włoskiego, codziennie od poniedziałku do piątku, przez 4 godziny mam zajęcia, oprócz tego 3 razy w tygodniu obowiązkowe treningi na siłowni. Tak więc do domu wracam wypluty, ale szczęśliwy. Lubię porządnie się zmęczyć, czuć ten kawał dobrej roboty, którą wykonałem. Czuję się wtedy bardzo zadowolony z siebie, na swój sposób szczęśliwy.
Z B. relacje układają się trochę nie po mojej myśli. Mój brak zdecydowania sprawił, że jest jak jest.
Z A. nie kontaktujemy się w ogóle, oprócz tych paru SMSów które wysłałem mu po pijanemu w zeszły weekend. Żałuję że do tego doszło.
Zauważyłem u siebie słabość – lubię załatwiać po alkoholu ”niezałatwione” wcześniej sprawy, przez telefon dzwonię i wysyłam SMSy do każdego z kim zupełnie na trzeźwo nie szukałbym kontaktu.
W domu szykuje się remont.
Z M. spotykam się kilka razy w tygodniu, dzwonimy do siebie częściej, więcej spędzamy ze sobą czasu.
Na brak nowych kochanków nie narzekam, ale coraz częściej zdarza mi się odmawiać spotkań.
Za sprawą dużej ilości zajęć nie mam czasu analizować swojego życia.
Jest mi dobrze z tym jak mam teraz.

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.