Odnaleziona epistolografia

Cześć Olu!

Boże jak ja dawno się do Ciebie nie odzywałem… Postanowiłem się jednak sprężyć i napisać choć kilka słów o tym, co u mnie słychać.

Studia. Jakoś mi idzie. Czasami mam takie dni, że wracam do domu wściekły i zmęczony, by na chwilę móc odpocząć i wtedy zwykle przypominam sobie, że muszę uczyć się dwóch rzeczy naraz. Po co mi tyle mądrości, skoro nie mam czasu z niej korzystać? Ostatnia sesja zimowa przebiegła bez poślizgu. Pierwszy raz, w całej swojej uniwersyteckiej karierze, udało mi się mieć średnią 4.0. Może nie są to wyżyny geniuszu, ale dla mnie to sukces! Skończyłem z matematycznymi przedmiotami i nareszcie zaczyna uczyć się tego, co naprawdę mnie interesuje. Wybrałem sobie specjalizację Integracja Europejska i lepiej żebyśmy do tej Unii weszli, bo inaczej będę musiał się przekwalifikować. Teoretycznie powinienem się teraz uczyć, ale sprawa się brzydko mówiąc rypła, bo pokusa pisanie do Ciebie listu jest silniejsza i tylko to zaprząta teraz moją głowę. Właśnie patrzyłem sobie na spis rzeczy, które zaplanowałem zrobić w tym tygodniu i staram się wyszukać te, które mógłbym załatwić bez specjalnego wysiłku, ale też jednocześnie mieć poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Ja to mam problemy co? W ogóle życie studenta AE jest bardzo ciężkie…

Biblioteka. Po dwóch i pół roku wybrałem się pierwszy raz zamówić jakieś podręczniki i przy okazji „rozdziewiczyć” swoją kartę biblioteczna. Byłem nawet w czytelni czasopis i wiem jak ona działa, choć wypełnianie rewersów jeszcze tak zupełnie nie opanowałem.

LO. Byłem u Ani K. nic się nie zmieniła. W szkole pracuje nowy pedagog, jest bardzo atrakcyjną młodą kobietą. Na miejscu licealistów miałbym teraz mnóstwo problemów wychowawczych, bo ta pani to prawdziwy puch i piana!

Sprawy sercowe. Szczęśliwy już tylko bywam. Kiedyś wydawało mi się, że najlepiej być zawsze samemu, niezależnym, bez zobowiązań, ale gdy już raz spróbowałem – zmieniłem zdanie. Zachowałem jednak pewien „wentyl bezpieczeństwa”, bo nawet ktoś komu bardzo zaufasz i przed kim się otworzysz, z czasem może cię zawieść lub nie docenić twojego wysiłku. który tyle cię kosztował, by się wewnętrznie przemóc. Problem w tym, że pozbieranie się po takim doświadczeniu – metaforycznie mówiąc – nie jest czymś co tygryski lubią najbardziej… Chyba zaczynam dojrzewać. p

Praca. Postanowiłem znaleźć sobie wakacyjną praktykę, bo wszystko wskazuje na to, że do USA najprawdopodobniej nie polecę. Wiesz, że dostałem wizę turystyczną na 10 lat? Gdyby po studiach szło mi byle jak, zawsze będę mógł w emigrować hahaha.

Hit na AE. Co mówi bezrobotny absolwent AE do pracującego absolwenta AE? Odpowiedź: – Dwie knysze poproszę. Smutne, ale prawdziwe.

Seminaria. Dzięki swojemu nieodpartemu urokowi koligacjom z panienkami tosterami (po solarium) i kolegami z wypchanymi portfelami (swoich tatusiów) trafiłem do bardzo fajnego promotora. Pani jest elegancka, w średnim wieku a takie zwykłe miały do mnie sentyment i słabość.

Koledzy i przyjaciele. Ania S pracuje u taty i chce wyjechać na rok do Australii, by skończyć tam jakąś szkołę. Jak dla mnie to strata czasu, bo nawet na Antypodach trzeba się uczyć.

Spotkanie. Olu bardzo chciałbym się z Tobą spotkać. Mam np. wolne poniedziałki, więc gdybyś znalazła czas i chęci? W weekendy zwykle wyjeżdżam i nie ma mnie we Wrocławiu.

Uzupełnienie. Na AE mam teraz kocioł, bo praktycznie każdy przedmiot wiąże się z napisaniem eseju, biznesplanu lub innej pracy kontrolnej, co nie jest takie proste.

Życzę Ci Wesołych Świąt, dużo dużych jajek, wilgotnego poniedziałku i przystojnego zajączka!

Gdyby się jeszcze kiedyś okazało, że coś nacisnęłaś niechcąco w komputerze, daj mi znać. Ja to już wszystko przerabiałem, więc teraz służę doświadczeniem.

Życzę cierpliwości i dystansu w walce z ludzką głupotą i bezmyślnością, wnikliwych obserwacji i trafnych wniosków w całym najbliższym tygodniu

serdeczności

P

Wrocław 9 kwietnia 2001

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz