Bal magistra

W czwartek odbył się długo oczekiwany bal magistra. Dowiedziałem się o sobie czegoś nowego: że kiepski byłby ze mnie skarbnik – zupełnie nie wiem jak to się stało, niby zbierałem skrupulatnie pieniądze a w efekcie dopłaciłem do tego interesu 30zl z własnej kieszeni. I skąd? Są dwa najbardziej logiczne wytłumaczenia: albo brat mi podkrada pieniądze z portfela albo za dużo czasu spędzam w Guinessie i trwonię nie swoje pieniądze na kolorowe drinki… Naturalnie ta druga mozliwość wydaje mi sie najbardziej absurdalna;)
ABC brylowały na tym balu, uwodziły swoja kobiecością… Hm, szkoda że ja nie…
Bal był w sumie kiepski, razem z W. musieliśmy ewakuować się dokądś gdzie jest przyjemniej – naturalnie padło na Guinessa. Mareczek z Olka mieli niezły ubaw, widząc nas w wieczorowych strojach i mocno pijanych ze szczęścia.

Spotkałem się P. Kiedyś imponował mi zarówno swoją dojrzałością, inteligencją, poczuciem humoru, fantazją, podejściem do wielu spraw, wyobraźnią, pomysłowością i inicjatywą, teraz jest mi go już wyłącznie żal. To co robi teraz nie różni go niczym od innych z wrocławskiego kurewnika. Tracisz Pawełku oj tracisz…
Postanowiłem zerwać z nim jakiekolwiek kontakty, ale nie będę uciekał – po prostu stanę ponad tym.

Poza tym czuje się świetnie i niech ten stan juz trwa…:)

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz