Turcja 2003

Jestem w turcji na wakacjach. jest zajebiscie.jak wroce napisze wiecej bo za chuja nie umiem pisac na tej zjebanej tureckiej klawiaturze. buziale dla wszstkich

Noc przed wyjazdem, jak zwykle przy takim wydarzeniu, razem z M. sporządzilismy rytuał w postaci co nas może spotkaż najgorszego w czasie pobytu w Alanyi. Zgodnie z zasadą, że rzeczy wypowiedziane nigdy się nam nie przytrafiają zaczęliśmy wymyślać niesamowite scenariusze wydarzeń: od spóźnienia się na samolot, po ataki sraczki w samolocie, awaryjne lądowanie w Rumunii, rzygających współpasażerów, brak hotelu po przyjeździe, zniknięcie bagażu, niepohamowane ataki pierdzenia w trakcie lotu itp.
Na lotnisku obsługiwała nas bardzo miła znajoma pani, która nota bene 7 lat wcześniej uczyła mnie geografii w szkole średniej. Rzuciła wzrokiem na M., sprawdziła paszport, upewniając sie zapewne czy aby nie jest on moim facetem, zapytała o cel wakacji, rodziców, studia i życzyła udanego lotu na co ja, zaaferowany niespodziewanym spotkaniem odparłem jak grzeczność nakazuje „wzajemnie”…
Naturalnie musiałem jeszcze z M. wyskoczyć sztachnąć się szlugiem przed startem, zapomnieliśmy przy tym zabrać ze sobą paszportów ze stanowiska odprawy bagażowo-biletowej. Mało brakowało a wywoływaliby nas przez megafony.
Do Turcji leciał z nami jeden fajny facet z Legnicy (niestety podróżował z dziewczyną) a jak sie później okazało „gwiazda” – he he ja to mam nosa;)
W samolocie po starej dobrej szkolnej znajomości dostaliśmy najlepsze miejsca. Za sąsiada mieliśmy spoconego Pana też z Legnicy, który urżnał się zakupionymi w Baltonie napojami wyskokowymi, bo bardzo bał się latać. Najlepsze okazało sie później: tak jak ja obchodził urodziny 10. lipca, tak jak ja wyjatkowo dziś na pokladzie samolotu, tyle że ja kończyłem 25 a on 30 lat. Siedziliśmy obok siebie, samolot miał 1,5 h opóźnienia więc whisky poszła w ruch, buteleczkę obaliliśmy we dwoje. Nawet o dziwo stewardesy nie protestowały, ale to chyba dlatego że pasażerowie i tak mieli już niezłego wkurwa więc wolały przymknąć oczy na kameralne imprezki odbywające się w zaciszu foteli pasażerów.

Po tygodniu byczenia sie przy hotelowym basenie przypadkiem wpadłem na bazarze na brata W., który przyjechał tu z żoną i synem. Ironia, że wakacje tego lata miałem spędzić z W. w San Francisco a zamiast tego wylądowałem w Turcji z jej bratem. 3 noce z rzędu spędzilismy razem w barze, wklewając w siebie EFESa.

Razem z M. wybraliśmy się na rafting i pierwszy raz także nurkowałem z pełnym akwalungiem. Rzygałem na tej cholernej łajbie jak kot nim włynęliśmy do spokojnej zatoczki, nawet z pustego żołądka może lecieć i lecieć bleeeee…
Rodzice dali nam za mało pieniędzy, gdyby nie Żubrówka 0,75l zakupiona na lotnisku nie byłoby czym się raczyć wieczorami.

A. nie poleciał ze mną na wakacje. Popełniłem straszliwy błąd że nie zapytałem go o to odpowiednio wcześniej. Ja chyba rzeczywiście „nie rozumiem kobiet”. Nie było dnia, żebym nie zastanawiał się co teraz robi. M. strasznie się ze mnie śmiał i ciagle podsycał moją tęsknotę…

Po niecałym tygodniu od mojego powrotu do Polski biuro poróży zbankrutowało…

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to Turcja 2003

  1. Nieznane's awatar madzia pisze:

    ty burzuju!!!!
    a co mi kupiles :)))???

Dodaj komentarz