Zastanawiam się, dlaczego czasem jestem taki niezdecydowany? Z czego to wynika? Czy zawsze tak będzie, że nie będę potrafił podjąć jednoznacznej, prostej decyzji? Czy w ogóle opłaca się ryzykować i doprowadzać swoje kontakty do tak kruchej bariery, jak decydowanie o wszystkim w jednej chwili? Przecież, jeżeli kogoś poznaję, to z czasem jestem wstanie wyrobić sobie o nim własną opinię… Jestem niezdecydowany, chcę przeżyć coś na kształt przygód. No i przeżywam… Może dzieje się to ze strachu przed konsekwencjami, z obawy o utratę czegoś, co wydaje mi się być dostateczne, a nie mam sił, żeby szukać czegoś wspaniałego, a także z wygodnictwa czy wręcz z lenistwa. Moje własne słabości przekładają na brak umiejętności podejmowania decyzji w podstawowych dla mojego życia sprawach. Takie niezdecydowanie jest potem powodem wielu cierpień, płaczu, rozpamiętywania minionego czasu, i doprowadzi mnie do przyszłości, jakiej po prostu ani ja ani nikt inny nie chce: do życia w osamotnieniu… Od dziecka rodzice uczą mnie, że trzeba wybierać i decydować. W miarę upływu lat moje decyzje nabierają wagi, podobnie jak moje wybory. No i staram się wybierać ze świadomością konsekwencji wyborów, nie zawsze mi to wychodzi no, ale… wybieram.
Archiwum
Tagi
- Afganistan
- amore
- Anglia
- Arabia Saudyjska
- Australia
- Austria
- Azerbejdżan
- Bahrajn
- Bali
- Brazylia
- Chile
- Chiny
- Chorwacja
- Ekwador
- emigracja
- Estonia
- Fidżi
- Filipiny
- Francja
- GH
- Gruzja
- Hawaje
- Hiszpania
- Holandia
- Hongkong
- Indie
- Irak
- Iran
- Irlandia
- Japonia
- Kanada
- Karaiby
- Katar
- Kazachstan
- Kirgistan
- Kolumbia
- Liban
- Libia
- Malezja
- Malta
- Mądrości
- Niemcy
- Nowa Zelandia
- Oman
- Pakistan
- Palau
- Panama
- Peru
- podróże
- Polinezja
- Portugalia
- praca
- RTW
- Serbia
- Seszele
- Singapur
- St. Maarten
- studia
- Syria
- Szwajcaria
- Tadżykistan
- Tajlandia
- tanzania
- Turcja
- Turkmenistan
- USA
- Uzbekistan
- Warszawa
- Wietnam
- Wrocław
- Wyspy Cooka
- włochy
- Zanzibar
- ZEA
- związek
