Jak zwykle z końcem roku wypadałoby zrobić sobie jakieś podsumowanie, przeanalizować to i owo w swoim życiu, zrobić rachunek sumienia, zysków i strat. Wg stanu na dzień 31.12.03r.
główną cecha mojego charakteru jest: wykazuję cechy diamentu tzn. z daleka mienię się strumieniem barw a z bliska ukazuję mnogość płaszczyzn, które zbijają ludzi z tropu.
cechy, których szukam u mężczyzny: lojalność, życzliwość, mądrość, radość z życia
cechy, których szukam u kobiety: życzliwość, troskliwość, radość z życia, kobieta musi być sexy
co cenię najbardziej u przyjaciół: że mają siłę przy mnie trwać, wybaczają wpadki, że mogę na nich liczyć, że sprowadzają mnie na ziemię gdy zaczynam bujać nadto w obłokach
moja główna wada: czasami bezmyślność i niekonsekwencja
moje ulubione zajęcie: chodzenie z tatą „szlakiem browarów” po knajpach, restauracjach i barach bo rozmawiamy wtedy o wszystkim, zawsze są to niezapomniane chwile
moje marzenie o szczęściu: zobaczyć wszystko, by móc wreszcie skoncentrować się wyłącznie na pracy – jakiejkolwiek choćby poniżej mojego poziomu choćby mechaniczna, bo inaczej smutek mnie pożera.
co wzbudza we mnie obsesyjny lęk: głupota innych, prymitywna niekontrolowana przemoc
co byłoby dla mnie największym nieszczęściem: własna bezsilność
kim (lub czym) chciałbym być, gdybym nie był tym, kim jestem: osobą prowadzącą życie na walizkach, ciągle w podróży, pomieszkującą tylko w swoim domu
kiedy kłamię: what?! ja nie kłamię, co najwyżej czasem koloryzuje
słowa, których nadużywam: „aczkolwiek” oraz wyrazy sponsorowane literkami k, ch, p, j.
ulubieni bohaterowie literaccy: dzieci Kapitana Granta
ulubieni bohaterowie życia codziennego: Aruś, przyjaciele, Pani z warzywniaka,
czego nie cierpię ponad wszystko: narzekań osób, które nie mają do tego powodów
moja dewiza: $ i czeki American Express
dar natury, który chciałbym posiadać: rozśmieszanie największych smutasów i ponuraków
jak chciałbym umrzeć: szybko ale do końca zachować samodzielność i pełnie władz umysłowych i fizycznych
obecny stan mojego umysłu: rozentuzjazmowany bo idę na 20.00 na bal z M., nie miałem kogo więc z braku laku padło na nią;)
błędy, które najłatwiej wybaczam: własne, przed samym sobą
największa porażka: przygoda w Hotelu Radisson, wyjazd do Warszawy w grudniu, wakacje w San Francisco
