Wybieram się dziś Inter-Ciotą do Warszawy. Wracam dopiero w połowie przyszłego tygodnia, zahaczając w drodze powrotnej o Poznań.
W nocy w ogóle prawie nie spałem, coś mi się śniło i potem nie mogłem zasnąć. Oby tylko mój dziwny niepokój nie był związany z tym wyjazdem…
Jutro idziemy do filharmonii na jakąś mszę Bacha (styl: bum-bum dylu-dylu bach-bach), w sobotę kolacja w „utopijnym” gronie wpływowych Melrose’ów-geriatryków (będę tam najmłodszy i na dodatek bez większych sukcesów na polu zawodowym), potem czeka nas „utopijny” wieczór w gorących rytmach lat 80. i 90. (poczuję smak „warszawki”), w niedzielę dla odmiany Warszawianka i wreszcie obejrzymy razem to mieszkanie w Wilanowie (a raczej nasz przyszły orgazmodrom…), na koniec pewnie spacer w Konstancinie, w tzw. międzyczasie przewinie się kino, kluby i kilka wypadów na kawę do miasta.
Chciałbym potrafić być bardziej bezwzględny, umieć lepiej dbać o swoje interesy, odłożyć na bok wszystkie głodne kawałki o moralności i uczciwości, te wszystkie niepotrzebne myśli i wyrzuty sumienia.
Nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze nadarzy mi się taka okazja jak teraz…
About saberblog
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
Brak kategorii. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.