W moim magicznym domu jest zwyczaj wkładania do kubła worków na śmieci.
Czasami, kiedy worki się kończą używamy zbędnych reklamówek po zakupach w marketach.
Mama wyszła dziś do pracy bardzo wcześnie rano. Jak zwykle przed wyjściem zajrzała do szafki czy są może jakieś śmieci do wyrzucenia. Były. Zmieniła worek a pełną reklamówkę ze śmieciami postawiła sobie przy drzwiach wyjściowych żeby o niej nie zapomnieć wychodząc.
Wyelegantowana, wytapetowana, wypachniona z torebeczka pod pachą pożegnała się i wyszła.
Moja mama jedzie do pracy prawie 40 minut, zwykle dwoma a czasem i trzema środkami komunikacji. Dopiero jak dochodziła do progu szkoły zorientowała się, że nadal targa ze sobą worek ze śmieciami, który zapomniała wrzucić do kubła przed domem…
***
Wczoraj wróciłem z tournee, odwiedziłem Warszawę, Poznań, a nawet Pudliszki i Kotlin.
Wparowałem do domu około 16.00 gdy nagle tato rzucił hasło żebyśmy pojechali razem do miasta podpisać listę obecności pod Złotym Jeleniem a potem w Akropolis.
Jednocześnie zacząłem szybciej się rozpakowywać, układać rzeczy na półce w szafkach, prysznicować, golić, przebierać w bardziej wyjściowe ciuchy, segregować rzeczy czyste i brudne, chaotycznie przekładać kosmetyki z kosmetyczki, rozkładać szampony, toniki i inne akcesoria. Wychodząc przerzuciłem jeszcze szybko zawartość kieszeni kurtki do płaszcza, wrzuciłem brudne skarpety do pralki i zdążyłem jeszcze krzyknąć że wrócę późno.
O 20.30 poraz drugi tego samego wieczoru wróciłem do Akropolis, tym razem jednak w towarzystwie K., zależało nam żeby dostać miejsce gdzieś przy stoliku obsługiwanym przez pana Karola. Kelner przyszedł odebrać nasze płaszcze. Zanim zdjąłem swój, zacząłem wyciągać z kieszeni różne potrzebne mi przedmioty, bez których nie mógłbym obyć się siedząc w restauracji: portfel, papierosy, zapalniczka, telefon…Nagle spostrzegłem, że na stole położyłem swoja szczoteczkę do zębów. Zupełnie nie wiedziałem skąd się tam wzięła, chyba przypadkiem włożyłem ją do płaszcza, gdy śpieszyłem się wychodząc z domu z tatą, a w łazience przy zlewie musiałem zostawić swoje pióro.
Kelner był mocno zaskoczony. Ja skretyniałem.
Sytuację uratowała K. – „O! A to chyba znaczy ze dziś śpimy razem u mnie…?”
About saberblog
Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata.
Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba.
Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze?
Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier.
Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami.
Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę.
A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem.
I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
Brak kategorii. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.