Moje miasto nocą

Właśnie wróciłem z pożegnalnego party dla G, która w poniedziałek przeprowadza się do Chicago.
Impreza zorganizowana w Zielonej Latarni była odjazdowa: sami znajomi i przyjaciele, żadnej rewii mody rodem z warszawki, przystępne ceny, prawie wszystkim dopisywały cały czas dobre humory, piwo lało się strumieniami no i był ze mną A.!!!
W przerwach tanecznych wyskoczyłem z nim coś zjeść a na koniec na kawę do Exbudu. Bez niego ten wieczór byłby na pewno inny…

Gdy wracałem do domu (najpierw o godz. 1. w nocy) na przystanku ”shaltowala” mnie koleżanka ze studiów narzekając, że czuje ogromne parcie by popląsać a tu nie ma z kim. Wróciłem, więc z nią Pod Latarnię, bo nie wypadało zostawiać damy w potrzebie i zostałem aż do teraz.
(Ktoś może zapytać dlaczego jeszcze nie idę spać? Jestem wstawiony, rano na pewno będę miał kaca, ale przecież nie pisze się głową, tylko pisze się tyłkiem. Wystarczy na nim usiąść, więc po prostu usiadłem)
W tzw. międzyczasie wspólnie jeszcze zahaczyliśmy o Zielonego Koguta a na koniec wsadziliśmy się oboje w taksówki i wróciliśmy do domu.
Przed tym jednak miałem okazję widzieć jak na przystanku pod Kameleonem jeden facet ”poczęstował” kosą drugiego, po brzuchu, zamaszycie, aż krew tryskała.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz