Po włoskim wreszcie udało mi się wpaść na chwilę do sklepu zrobić zakupy. Pomyślałem, że skoro jestem przy kasie wydam co nieco na ciuchy i przyjemności. W ciągu dnia nie mam czasu na nic, od 2 tygodni odbieram nową kartę kredytową z banku, staram się zobaczyć z dawno niewidzianymi znajomymi, załatwić jakieś sprawy, próbuję upatrzyć sobie coś w sklepie, zdążyć kupić książkę przed zamknięciem księgarni. Monika sama zaproponowała, że kupi mi w końcu książkę i przyniesie na piątkowe zajęcia, bank będzie musiał poczekać…
Byłem dziś u Jurka w Cafe tak jak kiedyś, w lustrze zobaczyłem zmęczenie na swojej twarzy, syfy na czole, zmęczone oczy. Efektów siłowni jakoś nie widać po kilku miesiącach chodzenia – kupując spodnie wylewało mi się bokami to i owo.
Jutro jadę do Wawy ze swoim szefem, muszę wcześnie wstać.
Nadal nie mam czasu zastanawiać się nad tym co dzieje się wokół mnie – i dobrze mi z tym.
Archiwum
Tagi
- Afganistan
- amore
- Anglia
- Arabia Saudyjska
- Australia
- Austria
- Azerbejdżan
- Bahrajn
- Bali
- Brazylia
- Chile
- Chiny
- Chorwacja
- Ekwador
- emigracja
- Estonia
- Fidżi
- Filipiny
- Francja
- GH
- Gruzja
- Hawaje
- Hiszpania
- Holandia
- Hongkong
- Indie
- Irak
- Iran
- Irlandia
- Japonia
- Kanada
- Karaiby
- Katar
- Kazachstan
- Kirgistan
- Kolumbia
- Liban
- Libia
- Malezja
- Malta
- Mądrości
- Niemcy
- Nowa Zelandia
- Oman
- Pakistan
- Palau
- Panama
- Peru
- podróże
- Polinezja
- Portugalia
- praca
- RTW
- Serbia
- Seszele
- Singapur
- St. Maarten
- studia
- Syria
- Szwajcaria
- Tadżykistan
- Tajlandia
- tanzania
- Turcja
- Turkmenistan
- USA
- Uzbekistan
- Warszawa
- Wietnam
- Wrocław
- Wyspy Cooka
- włochy
- Zanzibar
- ZEA
- związek

aż tak źle ze mną nie jest, wciąż znajduję czas na relaks – tyle że od środy do piątku dni upływają mi z niesamowitą prędkością.