Zapiski

Od prawie 3 tygodni planowałem delegacje do Warszawy ze swoim szefem, praktycznie co tydzień musieliśmy odwoływać wyjazd bo nie było auta, bo wypadało inne ważne spotkanie, bo święta, bo nie było rzutnika – jak nie urok to sraczka.
Spędziłem ze swoim szefem 12 godzin i z calą świadomością mogę przyznać, że trafił mi się fajny gość. Nie muszę go lubić, ani on mnie – wystarczy że będziemy darzyć się szacunkiem. Osobiście uważam, że dobrze się nam współpracuje, obaj się rozumiemy, mamy podobny styl pracy. Facet ma klasę, jest profesjonalny w tym co robi, jest cierpliwy no i chętnie dzieli się swoja wiedza gdy się go oto poprosi.
Praktycznie nic nie zmieniło się w Wawie od mojego ostatniego pobytu w lutym – tylko koło Centralnego coś nowego stawiają. Nie czułem żadnego sentymentu kiedy mijalismy zjazd do Saskiej Kępy – było minęło.

Na weekend wybrałem się do Opola, odwiedzić swojego dawnego współwspacza, spotkać się ze dawno niewidzianymi znajomymi, popatrzeć na stare śmiecie z perspektywy lat.
Wspomnienia wracały falami, miejsca, które mijałem idąc z dworca, przypominały mi o różnych sytuacjach, ludziach, których wtedy poznawałem. Peron gdzie pierwszy raz się spotkaliśmy, filar, pod którym stał on, przystanek autobusowy, z którego zawsze jeździłem na ZWM, bank, w którym pracował, deptak do rynku, sklep gdzie kupowaliśmy wino, knajpy gdzie wspólnie spędziliśmy kilka niezapomnianych wieczorów, stolik przy którym pierwszy spędziliśmy wyjątkowy wieczór tylko we dwoje. W nocy słyszałem jak chrapie, a rano jak używa tej samej starej elektrycznej maszynki do golenia, znów musiałem wysłuchiwać kawałów i anegdot opowiadanych po kilka razy, wywodów o banku i bankowości utrzymanych w specyficznym stylu.
Przez te 3 lata nabrałem dystansu – niewiele zostało z tamtego mnie. Chyba tylko złośliwość i umiejętność trafnego ripostowania wypowiedzi znajomych…

Adrian came home again last summer
Things just haven’t been the same around here
People talk
People stare
Oh, Adrian, come out and play

An unfortunate accident in a canoe
Dr. said, ‚I’m sorry, not much I can do’
The air was so still
His eyes did not blink
Oh, Adrian, come out and play

Little Mary Epperson liked him
She vowed always to watch after him
Still he did not move
Dr. said it’s no use
Oh, Adrian, come out and play

She sat by his side, watched the years fly by
He looked so fragile, he looked so small
She wondered why he was still alive at all

Everyone in town had that ‚I’m so sorry look’
They talked in a whispered hush, said
‚I’d turn the machines off’
But still she sat by his side
Said, ‚life he won’t be denied’
Oh Adrian, come out and play

Yellow flowers decorate his bedroom
Sign above his door says Welcome Home
But he just sits and stares
He’s awake but still not there
Oh, Adrian, come out and play

She sat by his side, watched the years fly by
He looked so fragile, he looked so small
She wondered why he was still alive at all

And little Mary Apperson grew up lovely
She still comes to visit him on Sundays
He’s like an unused toy
He’s got big hands but the mind of a little boy
Oh, Adrian, come out and play

Adrian came home again last summer
Things just haven’t been the same around here

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to Zapiski

  1. Nieznane's awatar madi pisze:

    nie ma cie juz dla mnie
    nie zauwazasz
    mkniesz do przodu
    pamietasz,mowiles kiedys ze tak nie bedzie
    ;(

Dodaj komentarz