Urwałem się wczoraj wcześniej z pracy.
Musiałem też zajrzeć do G. i I. podrzucić im bazę HBI, w której zdobycie zaangażowałem całą swoją przebiegłość, spryt, cwaniactwo, opracowałem plan i wykonałem go z sukcesem.
Krótkie spotkanie przemieniło się w 4 godzinną posiadówę przy piwie i chrupkach.
Gdy wróciłem do domu marzyłem tylko o tym by móc posiedzieć w spokoju – niestety, czekał mnie jeszcze spęd rodzinny. Babka, ciotka i wujek zrobili nam niespodziewany najazd.
Byłem wypluty po pracy, a musiałem znosić opowieści o tym jak komu jest źle, ile to wszyscy wkoło zarabiają, że trzeba wyjeżdżać z kraju, że młodzi nie mają dziś szans, że jesteśmy pokoleniem przegranych, że najlepiej usiąść i płakać. Gdy skończył się jeden temat zaczął się drugi, nie mniej wdzięczny – bóg, kościół, papież, żydzi i jechowi.
Zamknąłem się u siebie w pokoju ale i tak dało się słyszeć rozdarte glosy rodzinki.
W nowej siedzibie firmy nadal trwają remonty elewacji budynku. Nie ma dnia, żeby nie stukali, pukali, dłubali, szlifowali, wiercili i piłowali.
Jeszcze kilka dni i będę świadkiem lokalnej wersji wielkiej masakry piłą mechaniczną…
About saberblog
Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata.
Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba.
Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze?
Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier.
Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami.
Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę.
A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem.
I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
Brak kategorii i oznaczony tagami
praca. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.