Moja "Camera Cafe"

Przypadkiem zajrzałem w systemie do terminarza swojego szefa i zobaczyłem, że od 25 stycznia ma on urlop całe 2 tygodnie.
To całe 14 dni, aż 640 godzin bez niego w pracy, całe 38 400 minut…hm na samą myśl o tak długim czasie bez słuchania „P, czy zrobiłeś to”, „P, czy zająłeś się tym”, „P, zrób proszę to, zrób tamto, sramto, przyślij, wyślij, zadzwoń, załatw, przypomnij” rozmarzyłem się potwornie.
Tak bardzo się podekscytowałem tą informacją, że postanowiłem podzielić się tym njusem z M.
Napisałem jej na gg „P.K. idzie na 2 tygodniowy urlop od 25. Yuppiiii!!!!”
Dopiero po chwili zorientowałem się, że przypadkiem wysłałem tą informację swojemu szefowi.
Ups….

Osobiście zapewnił mnie, że do tego czasu bardzo skutecznie obrzydzi mi czas pracy a na okres jego nieobecności zafunduje mnóstwo ciekawych atrakcji w postaci nawału pracy, zadań, zleceń i spraw „na wczoraj” albo „na już”.
Ale i tak go lubię:!!!

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to Moja "Camera Cafe"

  1. Nieznane's awatar madi pisze:

    szkoda że nie napisales mu że na czas urlopu nie będziesz słuchał jego zgrzytu zębami przy wpierdalaniu paznokci:)

Dodaj komentarz