Moja Camera Cafe

Do naszej firmy przyjechał brzydki wychudzony zaniedbany pan – szef działu programowania naszej firmy matki, ten sam który podawał sobie rękę z Billem Gatesem na targach informatycznych w USA i opowiada nam teraz o różnicy między call center a contact center.
Wstrząsający i mocno intrygujący to temat, ale ja jestem akurat tylko głodny a mamusia zapakowała mi drugie śniadanie w sreberko zamiast wsadzić do mojego pudełeczka w pokemony.
W konsekwencji każda próba dotarcia do kanapki z szynką spowoduje szeleszczący hałas i zwrócenie na mnie uwagi wszystkich uczestników spotkania. Jestem załamany.

Mam pewien pomysł, ale nie wiem czy mi wyjdzie. Może spróbuję odsuwać głośno krzesło i kaszleć, powodując ten hałas odwrócę uwagę od szeleszczącego papierka?
Swoją drogą zawsze uważałam moją mamę za osobę lekkiego ducha (nie mylić z obyczajami), no bo jak można wytłumaczyć inaczej takie zaniedbanie, jakiego się dopuściła odnośnie pakowania dziecku kanapek na tak światowe sympozjum.
Nie mogę doczekać się przerwy, planuję spytać się naszego gościa czy Bill G. miał spocone dłonie.
Wyjdę na osobę światową…

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz