Dostałem dziś propozycję pracy w międzynarodowym koncernie.
Proces rekrutacji trwał strasznie długo, moje emocje raz malały raz rosły, do końca nie wiedziałem jak wypadłem. Co innego mowiła mi kobieta z firmy rekrutacyjnej, co innego HR firmy a prezes zupełnie mnie zaskoczyła twierdząc, że mam za wysokie kwalifikacje…
3.04 lecę na 3 tygodnie do Barcelony.
Dostanę kartę American Express.
Dostanę prywatne ubezpieczenie zdrowotne.
Dostane bony, premie, dodatki i cały fringe benefits.
Czeka mnie cykl szkoleń i wyjazdy zagraniczne.
Podpisałem też lojalkę na 3 lata – zdaję sobie sprawę, że dopiero za kilka miesięcy będę wiedział czy aby nie podpisałem paktu z diabłem, ale na razie tylko się cieszę.
Wciąż jeszcze nie mogę w to wszystko uwierzyć. Jezu jak się cieszę!!!
A rano wychodząc do pracy myslałem o tym, że znów mamy poniedziałek i zaczynam kolejny długi tydzień. Usłyszałem „No me ames” w radiu i przez ułamek sekundy dopuściłem myśl, że „to” będzie dziś…
About saberblog
Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata.
Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba.
Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze?
Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier.
Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami.
Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę.
A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem.
I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
Brak kategorii. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.