Dziś poraz ostatni byłem w swojej firmie. Nie myślałem, że po złożeniu wypowiedzenia tak szybko uda mi się rozliczyć ze wszystkich tematów i spraw które prowadziłem.
Wczoraj o 14. odbyłem ostatnią pogawędkę ze swoim szefem pazurojadem. Gdy wychodziłem z biura i zacząłem żegnać się z tymi, których miałem nie zobaczyc w dniu dzisiejszym (m.in i jego) wyszedł jakby specjalnie do toalety, trwał w tamtym miejscu dużo za długo i w konsekwencji nawet nie podał mi ręki na pożegnanie.
Rozczarował mnie.
Dziś za to pozytywnie zaskoczyli mnie chłopaki z zarządu, podoba mi się, że nie spalili ze sobą mostów, może jeszcze się przecież tak zdarzyć, że gdzieś kiedyś na siebie wpadniemy.
Z E. wypaliłem ostatnią fajkę na korytarzu, z D. poraz ostatni wyściskaliśmy sie na „do widzenia”. Było jej przykro, że tak nagle odszedłem.
Nawet K. wysłał mi smsa, że już mu mnie brakuje, upewnił się czy zabrałem swój kubek kawowy i narzekał że musi sam wychodzic dziś z biura po pracy.
Nie myślałem, że mam aż tyle fajnych wspomnień związanych z tą pracą, tym zespołem i miejscem.
Na koniec zaskoczyłem sam siebie.
About saberblog
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
Brak kategorii. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.