Na lotnisku okazało się, że nie tylko ja posiadam nadopiekuńczą matkę, która na samą myśl o wyjeździe swojego najukochańszego syna nabawiła się syndromu opuszczonego gniazda.
W samolocie podczas startu i lądowania jak zwykle mocno szumiało mi w uszach, co w konsekwencji doprowadziło mnie przeraźliwego bólu głowy, gdy wreszcie dotarliśmy do Barcelony.
Taksówki już na nas czekały. Zatrzymaliśmy się w ładnie położonym 4 gwiazdkowym hotelu niestety na strasznym zadupiu. Poznałem też już nowego szefa – zobaczymy…
Zorganizowaliśmy sobie powitalnego drinka w hotelowym barze a niektórzy zdążyli nawet załapać się na kilka kolejek pod rząd, co wywołało problemy z wysławianiem się.
Jutro idziemy do pracy.
Specjalne podziękowania należą się liniom Lufthansa za to, że nie zaserwowały do jedzenia pasażerom np. groszku, który w warunkach nawet najmniejszych turbulencji wymaga ponadprzeciętnej sprawności w posługiwaniu się nożem i widelcem.
W przyszłym tygodniu zaczniemy bezpośrednią pracę z hiszpańskimi kolegami i wtedy wyjdą wszystkie antagonizmy i skrywane do nas żale.
Na razie udaję, że jestem głupi i nie wiem, że zamknięcie oddziału naszej firmy w Hiszpanii nie było przypadkiem. Może za 2 lata i nas spotka podobny koniec.
About saberblog
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
Brak kategorii i oznaczony tagami
Hiszpania,
podróże,
praca. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.
odliczam dni do twojego powrotu slonce ty moje najjasniejsze