Strachy na lachy

Praca praca praca tak mogę najkrócej ostatnio określić swoje życie. Nie oceniam tego ani dobrze ani źle, ale jeśli ktoś by mnie zapytał czy jestem szczęśliwy odpowiedz brzmiałaby TAK.
Nie czuję zmęczenia pomimo tego że czasem wychodzę z biura po 19, nie czuję stresu związanego z obowiązkami ani problemów by rano zwlec się z lóżka.
Martwi mnie tylko jedno – czy nie odwrócą się ode mnie moi przyjaciele i znajomi. Boje się trochę ,że mogę stać się nieznośny, żyjąc ciągle samą pracą przestanę potrafić rozmawiać o innych sprawach… Oby tak się nie stało. Wierzę w przyjaciół, że jeśli zacznę wykazywać oznaki „wody sodowej” tudzież pracoholizmu po prostu sprowadzą mnie na ziemie.

Oglądałem dziś kilka mieszkań do kupienia. Żadne mi się nie podobało, wszystkie były w stylu późnego Gierka. Jakie ludzie potrafią rzeczy zrobić z własnym mieszkaniem, niektórzy wyżywają się w pracach technicznych jakby pragnęli zrekompensować sobie nieudane zajęcia z ZPT w szkole podstawowej.

Dziś pozowaliśmy w biurze do zdjęć dla Newsweeka. To poniekąd mój drugi etap teraz w firmie;)

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Strachy na lachy

  1. madi pisze:

    jak ci odjebie to osobiscie ci wpierdole:)potem nakrzycze, popłacze troche i sam dojdziesz do wniosku że kochac mozna tylko P. bez wody sodowej we łbie:)

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s