Opole

Ojciec dostał bilety na opole. Oddal mi je, bo nie miałby kiedy pojechać,
Ucieszyłem się, bo bardzo chętnie skorzystałem z tej okazji.
W piątek, wieczorem po pracy pojechałem do A, wtedy okazało się, że bilety nie są w całkiem najciekawszych sektorach, no ale darowanemu koniu….
W sobotę rano zaplanowany mieliśmy basen i saune, bo weekend planowaliśmy spędzić wyłącznie pod znakiem relaksu i odpoczynku.
Spodobało mi się pływanie, jacuzzi, duża dawka suchej sauny i piwko po – wylegując się na leżaku czułem się cudowny błogostan.

Nieoczekiwanie około południa zadzwonił kolega A i zaproponował bilety, z których sam nie mógł skorzystać. Jako że pracował w firmie fonograficznej jego zaproszenia były nieporównywalnie lepsze od naszych.
I tak zamiast siedzieć w hen hen daleko od widowni, w całkiem kiepskawym sektorze, wylądowaliśmy w sektorze pierwszym, zaraz przy samej scenie. A z takiej odległości mogłem swobodnie przyglądać się wszystkiemu, całej organizacji i oceniać występujących artystów wg własnych niesprawiedliwych kategorii…

W niedziele po powrocie do domu żałowałem, że nie zostałem na ostatni koncert – oglądanie takich wydarzeń w tv to rzeczywiście nieporównywalna sprawa.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz