z życia lubieżnika

Od dawna było tak, że gdy dzwonili lub sms-owali stawałem na baczność. Cokolwiek się działo, rzucałem to, zmieniałem swoje plany i podporządkowywałem je znajomym. Wystarczył jeden znak a ja biegłem do nich jak z pęcherzem. Nie zastanawiałem się nad swoim zachowaniem, tak po prostu było.
Potrafiłem być zły, gdy nie mogłem dopasować terminów albo godziny spotkania, zupełnie tak jakby od niego zależało całe moje życie a raczej źle rozumiana „pozycja towarzyska”. Całkiem dobrym rozwiązaniem wydawało mi się posiadanie podręcznej listy znajomych, z którymi od czasu do czasu chętnie umawiałem się „podziałać”.

Próbuję wprowadzić trochę komfortu w swoim lubieżnym życiu towarzyskim. Jeśli nie chcę kogoś widywać, nie zamierzam się zmuszać. Za mało mam czasu by marnować go na nic nie warte znajomości.
Z niektórymi powinienem był już dawno zaprzestać jakichkolwiek kontaktów, z paroma nawet nie dopuścić do jakiegokolwiek kolejnego spotkania.
Brakuje mi w tym wszystkim konsekwencji..

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to z życia lubieżnika

  1. Nieznane's awatar madi pisze:

    hmmmmmmmmmmmmmm:((

Dodaj komentarz