W biurze mnóstwo pilnej pracy. Trwa zamykanie roku fiskalnego i kontrolerzy domagają się stworzenia rezerw na poczet niezapłaconych należności. Pomimo zmęczenia o godz 18 wciąż nie brakuje nam zapału i dobrego humoru. Wszyscy uwijamy się w szalonym tempie byle tylko zdążyć przed 22.00 nim Bangalore zacznie ładować vouchery.
Tryskamy humorem, co jakiś czas ktoś palnie coś głupiego, praca „pali się” nam w rękach, czuć atmosferę zespołowej pracy.
Mam złudzenie jakbyśmy wysyłali w kosmos wahadłowiec bo pracuje przy tym sztab ludzi, chodzi o ogromne kwoty, towarzyszy nam ogromne napięcie, z przejęciem obserwujemy mijający czas, zastanawiając się czy aby uda się nam na czas wszystko skończyć.
Wszyscy sobie pomagają, nie ma sprzeczek, konieczności powtarzania poleceń, czasem nawet czytamy sobie w myślach, nie ma dąsów, niepotrzebnych komentarzy, dziewczyny biegają między pokojami i przekazują sobie niezrozumiale dla niewtajemniczonych znaki.
Trochę jak na giełdzie
About saberblog
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
Brak kategorii i oznaczony tagami
praca. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.