Koniec roku 2005

główną cecha mojego charakteru jest: potrzeba planowania
cechy, których szukam u kobiety: lojalność
co cenię najbardziej u przyjaciół: lojalność, lubią mnie nie za coś, ale po mimo czegoś
moja główna wada: palenie, niesystematyczność, niekonsekwencja, robienie wielu rzeczy naraz niekoniecznie z uwzględnieniem ich priorytetów, chęć dogodzenia wszystkim
moje ulubione zajęcie: praca, urządzanie mieszkania
moje marzenie o szczęściu: jestem szczęśliwy na co dzień
co wzbudza we mnie obsesyjny lęk: choroba bliskich, brak pracy i perspektyw
co byłoby dla mnie największym nieszczęściem: bezczynność, brak perspektyw
kim (lub czym) chciałbym być, gdybym nie był tym, kim jestem: przewodnikiem po egzotycznym zakątku świata, który mieszka w latarni morskiej,
kiedy kłamię: nie kłamię – mówię jedną z wersji prawdy
słowa, których nadużywam: no, uhm, przepraszam, czy mógłbym
ulubieni bohaterowie literaccy: Indiana Jones
ulubieni bohaterowie życia codziennego: Kap & Ryan, ludzie z pracy
czego nie cierpię ponad wszystko: bezczynności, głupiego gadania gdy trzeba się nad czymś skupić
moja dewiza: nie należy mieć marzeń. Trzeba mieć plany.
dar natury, który chciałbym posiadać: więcej włosów na głowie, być wyższy
jak chciałbym umrzeć: szybko, nim będę musiał pogodzić się w upływającym czasem
obecny stan mojego umysłu: w trakcie pisania prezentacji na szkolenie
błędy, które najłatwiej wybaczam: potrafię wybaczyć prawie wszystko
największa porażka: brak, chyba, że zrezygnowałem z lekcji włoskiego i siłowni

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz