SAP

Zostałem poinformowany, że mam przyjść w sobotę do pracy. Mam teraz tyle szkoleń, że obsunięcie się w czasie jednego, zagrażało terminom następnym. Nie żebym nie lubił się uczyć, ale liczyłem na miły (czyt. spokojny) weekend w domu.
Ten piątek wieczór planowałem od ponad 3 tygodni, niestety nie był tak udany i przyjemny jakbym się tego spodziewał. Najprościej mówiąc wyszła z tego absolutna porażka i najchętniej jak najszybciej bym o tym zapomniał. Nie chce nad tym za dużo myśleć, ale rozbiło się o stary jak świat schemat…Prawda boli i wcale nie czyni wolnym…
W sobotę rano jechałem do pracy struty i w podłym nastroju…

Szkolenie okazało się zbawienne w skutkach. Hindusi, którzy przyjechali nas szkolić zarazili mnie swoim pozytywnym usposobieniem. W efekcie po pracy pojechałem z nimi do hotelu a potem poszliśmy w czwórkę zobaczyć trochę Starego Miasta i Wyspę Słodową. Cała czwórka poraz pierwszy była zagranicą, zachwycali się wszystkim: innymi drzewami, kaczkami na Odrze, architekturą bloków mieszkalnych, markami aut, ludźmi na ulicach, napisami na budynkach, śniegiem…
Humory dopisywały nam przez cały czas. Na koniec poszliśmy do restauracji na kolację z okazji urodzin.
Zabawne było oglądać ich zachowanie…
Dhanalakshmi poraz pierwszy w życiu próbowała wina, piwa i toniku, kilka razy nawet pstryknęła sobie z tej okazji zdjęcie. W restauracji zamówiliśmy wyłącznie dania wegetariańskie a na dodatek wszyscy jedliśmy rękami. Kilka razy przyuważyłem jak dziewczyny rzucają resztki jedzenia na podłogę nie wiedząc, co z nimi zrobić. Zamiast palić się ze wstydu w myślach pękałem ze śmiechu.
Po takich wrażeniach jeszcze chętniej umówiłem się z nimi na niedziele. Tym razem poszliśmy zobaczyć Panoramę i to ja zaprosiłem ich na lunch. Znów było wesoło…

Jeśli kiedyś polecę do Indii będę miał świetnych przewodników.

Wczoraj znów przypomniałem sobie o tym, jak fajną mam pracę…

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s