Znalazłem przeglądając jedną z internetowych galerii…

Pamiętam ten bar, bo ile razy jechałem na zakupy do Safeway albo szedłem na stację metra musiałem minąć to miejsce. Zawsze było tam tłoczno, zwłaszcza wieczorami nie dało się tamtędy przejść – w ciągu dnia wystawiali stoliki a pod wieczór cały chodnik był okupowany przez spragnionych zabawy ludzi.

Cafe Flore – dobra kawa i pyszne ciasto. Mogłem przyjemnie zaszyć się pod daszkiem z pergolą i patrzeć na przechodzących ulicą ludzi. Czasem niechcąco podsłuchiwałem rozmowy przy sąsiednich stolikach: głownie rozmawiano o modzie, byłych facetach i AIDS.

Safeway – tu pielgrzymowałem, co tydzień robić wypasione zakupy. Zawsze wracałem obładowany, bo moja natura skąpca nie pozwalała mi zmarnować okazji na wszelkiego rodzaju promocjach. A że 24 puszki coli swoje waży i musiałem jeszcze dźwigać je sam i że wyglądałem przy tym jak wielbłąd to zupełnie marginalna sprawa… Pierwsze naprawdę duże zakupy zrobiłem tam jak przyjechała do mnie z Reno W. Nie miałem już wtedy prawie żadnej kasy, wciąż nie miałem pracy i gdyby nie ona chyba wróciłbym do Polski.

Budynek jednego z uniwersytetów. Mija się go jadąc F-line wzdłuż Market Street w kierunku Castro.

SF by night – jak się czasem zagalopowałem to z Civic Center dochodziłem pod samo Embarcadero.

A ten super-pojazd robi najpierw za metro, jak minie Castro przechodzi w tramwaj przez całe Mission, a na koniec zamienia się w całkiem szybką kolejką podmiejską.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s