Dzisiaj mam bardzo spokojny dzień w pracy, żadnych dodatkowych i wymagających szybkiej reakcji spraw, taki biurowy chil-out. Wczoraj miałem prezentacje dla nowych pracowników i musiałem na godzinę wyjść z biura. Nie wiem czy przypadkiem ktoś nie przysłużył się do tego wprowadzając mnie poprzedniego wieczora w dobry nastrój, ale prezentacja poszła mi wyśmienicie Obserwując ich miny nabrałem pewności ze im też musiało się podobać moje wystąpienie – wyszedłem z sali bardzo zadowolony. Po pracy widziałem się z dawno nie widzianym M który kupił wreszcie mieszkanie i przeżywa teraz to samo co ja rok temu. Przy piwie w Mleczarni postarałem się na nowo zdefiniować nasze relacje, nie chciałbym zrywać znajomości, ale jeśli to dla jego (ich) dobra to byłem gotów to uszanować. Po tym jak wróciłem do domu, padłem na łóżko jak kafka i od razu zasnąłem. Przed snem milo było znów kogoś usłyszeć i wyobrażać sobie, że się do mnie uśmiecha w ten swój magiczny sposób. jestem ponoć niereformowalny w prezentowaniu opinii na temat uśmiechu tego człowieka, nadałem mu kształt banana…czywiście on jest Chiquita.
Archiwum
Tagi
- Afganistan
- amore
- Anglia
- Arabia Saudyjska
- Australia
- Austria
- Azerbejdżan
- Bahrajn
- Bali
- Brazylia
- Chile
- Chiny
- Chorwacja
- Ekwador
- emigracja
- Estonia
- Fidżi
- Filipiny
- Francja
- GH
- Gruzja
- Hawaje
- Hiszpania
- Holandia
- Hongkong
- Indie
- Irak
- Iran
- Irlandia
- Japonia
- Kanada
- Karaiby
- Katar
- Kazachstan
- Kirgistan
- Kolumbia
- Liban
- Libia
- Malezja
- Malta
- Mądrości
- Niemcy
- Nowa Zelandia
- Oman
- Pakistan
- Palau
- Panama
- Peru
- podróże
- Polinezja
- Portugalia
- praca
- RTW
- Serbia
- Seszele
- Singapur
- St. Maarten
- studia
- Syria
- Szwajcaria
- Tadżykistan
- Tajlandia
- tanzania
- Turcja
- Turkmenistan
- USA
- Uzbekistan
- Warszawa
- Wietnam
- Wrocław
- Wyspy Cooka
- włochy
- Zanzibar
- ZEA
- związek

on mnie tez