to nie jest zwykły banan – to jest Chiquita

Dzisiaj mam bardzo spokojny dzień w pracy, żadnych dodatkowych i wymagających szybkiej reakcji spraw, taki biurowy chil-out. Wczoraj miałem prezentacje dla nowych pracowników i musiałem na godzinę wyjść z biura. Nie wiem czy przypadkiem ktoś nie przysłużył się do tego wprowadzając mnie poprzedniego wieczora w dobry nastrój, ale prezentacja poszła mi wyśmienicie Obserwując ich miny nabrałem pewności ze im też musiało się podobać moje wystąpienie – wyszedłem z sali bardzo zadowolony. Po pracy widziałem się z dawno nie widzianym M który kupił wreszcie mieszkanie i przeżywa teraz to samo co ja rok temu. Przy piwie w Mleczarni postarałem się na nowo zdefiniować nasze relacje, nie chciałbym zrywać znajomości, ale jeśli to dla jego (ich) dobra to byłem gotów to uszanować. Po tym jak wróciłem do domu, padłem na łóżko jak kafka i od razu zasnąłem. Przed snem milo było znów kogoś usłyszeć i wyobrażać sobie, że się do mnie uśmiecha w ten swój magiczny sposób. jestem ponoć niereformowalny w prezentowaniu opinii na temat uśmiechu tego człowieka, nadałem mu kształt banana…czywiście on jest Chiquita.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to to nie jest zwykły banan – to jest Chiquita

  1. Nieznane's awatar saber-> pisze:

    on mnie tez

Dodaj komentarz