Pracuję, staram się nie popełniać błędów, niektórzy mówią mi, że nie pracuję, że robie karierę – ale to i tak tylko praca.
Poznaje różne osoby, pewne typy zdarza mi się spotykać częściej i z perspektywy doświadczenia bezbłędnie rozpoznawać. Im facet na wyższym stanowisku, lepiej materialnie mu się powodzi, tym większy z niego pasywny, wyrafinowany lubieżnik a nawet zboczeniec.
O czym myślą żonaci faceci? Ci z obowiązkami, dziećmi, całym bagażem życiowych doświadczeń, całą listą nagromadzonych przez lata spraw?
Że nagle uda im się zacząć życie od nowa? Że zmienią, wszystko, wyprostują swoje życie, że przeżyją czas podwójnie, dwa razy szybciej, dwa razy intensywniej, że w łóżku rozwiążą swoje problemy?
Niektórzy szukają tylko nowych doświadczeń, nowych doznań, traktują znajomości przelotnie, nowych znajomych jak atrakcyjne zabawki, wykorzystują swoją pozycje i urok by kogoś przyciągnąć i korzystają ile wlezie – a ja i tak mam wrażenie, że to ja ich wykorzystuje…
Zdarzają się tacy, którzy po mimo wieku nie jedno mogliby postawić jeszcze w pozycji pionowej…
Mój dobry kolega namawia mnie do spotykania się z tymi niebanalnymi, z takimi, co w oczach innych wiodą lepsze, bardziej kolorowe życie, których maile maja w domenie gov.pl, nestle.com, microsoft.com, są pilotami, stewardami albo aktorami, menadżerami dużych firm, noszą modne ciuchy, maja drogie auta, dobry sprzęt stereo, mieszkania urządzone ze smakiem, chodzą do teatru, opery i drogich lokali, bywają wystawach, koncertach, mają zagraniczne wyjazdy i odpowiednich znajomych ze zdaniem, których (niestety) musza się liczyć ,bo sukces w ich oczach jest bogiem…
Iluzje są niebezpieczne, są bez skazy.
