Moje życie jak sen

Z przyjemnością patrzę jak układa się w życiu osobistym przyjaciołom i najbliższym znajomym. Miło jest patrzeć na ludzi szczęśliwych, zadowolonych, realizujących się nie tylko w pracy, ale też w byciu w związku z drugim człowiekiem. Jakoś nie myślę wtedy o tym, że mogłaby mnie spotkać taką miłość, wszystko widzę inaczej, nie jestem z tej bajki. Lubię patrzeć, przyglądać się z boku, kiedy się sprzeczają, jak w pół słowa się rozumieją, odgadują swe myśli i nastroje, jak zmieniają się żyjąc z kimś drugim.
Niektórzy dorobili się już dzieci. Ale u mnie nic pod tym względem się nie zmieniło. Zatrzymałem się na etapie fascynacji robieniem dzieci. Dzieci lubię, ale cudze…

Zbyt długo zaniedbywałem towarzysko swoich przyjaciół, trochę z powodu pracy i złego humoru, który w związku z nią mi towarzyszył, trochę z lenistwa, po części z powodu łajdaczenia się.
Sporo kolegów powyjeżdżało albo urwały się nam kontakty. Mogę niby się napiąć, zorganizować coś ekstra, paść na kolana, uderzyć w wysokie tony, że muszę, bo mi zależy, że ten czy tamten to ten jedyny. Mogę i czasem tak robię, ale potem zaraz palę za sobą kontakt. Taka ostateczność. Potem można zacząć wszystko od nowa. Wszystko można systematycznie, bez pospiechu zaplanować. Niby poco robić rzeczy na wariata.
Czasami głuszenie facetów przychodzi zbyt łatwo.
Czasem mam za dużo kolegów, którym wiszę kawę, piwo, kolacje i noce.
Prędzej czy później przychodzi ta sama myśl: Nie, nie pozwolę wypasać mojego konika na takiej łączce.
W większości przypadków sprawdza się metoda szybkich powrotów do łóżka. Znam jednak kilka osobników, którym za mało jest dwa razy wieczorem i dwa razy rano – wtedy nic tylko zniknąć.

Niektórym zdaje się widzieć kwintesencję dobrego smaku.
Nie dostrzegają zupełnie braku pakietu moralnego.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz