W pracy czuje się wciąż obco i mam wrażenie że błądzę po omacku. Wychodzą różnice i problemy w komunikacji. Czasami nie rozumiem czego ode mnie chcą albo co mam zrobić więc pytam, pytam i pytam. Niby wiem potem co, ale przytłacza mnie ilość rzeczy do zapamiętania. Na spotkaniu zespołu Deb przydzieliła mnie do zespołu który ma rozwiązać problem kart korporacyjnych i VATu a ja dalej nie kumam czaczy. Siedzę z poważna miną a w środku zastanawiam się o co k..a chodzi. Ja tego nie umiem, nie potrafię, nie znam się…
Boje się że wywalą mnie jak tylko się zorientują że nie spełniam ich wymagań i pokładanych we mnie nadziei, że po prostu się pomylili.
Dostałem zaproszenie na summer party na które nie miałem czasu pójść bo wolałem robić w tym czasie swoje a potem wrócić do domu by spokojnie przejrzeć jeszcze raz wszystkie materiały i notatki…
Rosa przekonała mnie żeby jednak pójść bo nie wpada nie pojawić się na pierwszej integracyjnej imprezie. Dziwne jest to że w zespole ludzie pracują po 2-3 m-ce lub krócej a niewielu z nich ponad 2 lata. Jeśli utrzyma się taka rotacja to za kilka miesięcy jeśli dotrwam będę jednym z najdłużej pracujących członków zespołu…
Na imprezie pojawiali się bossowie ze USA, ich gadki o planach rozwoju firmy, strategii i naszym zaangażowaniu przyprawiły mnie o niesmak. Typowa korporacyjna gadka – papka…
Za to dziewczyny pozwoliły mi się zrelaksować bo pierwszy raz śmiałem się przy nich do łez.
Nareen która bez skrępowania przyznała się że finanse to nie to czym chciałaby się zajmować w życiu zjednała mnie sobie. Rosa, Vasilka, Katja, w cudowny sposób sprawiły że oderwałem się na chwilę od złych myśli i czarnowidztwa.
Dziś pierwszy raz dostałem maila w którym raz ze wiedziałem o co chodzi a dwa umiałem na niego odpowiedzieć bez niczyjej pomocy. Udało mi się usatysfakcjonować swoją pierwszą klientkę
Nie mam wciąż Internetu, mam ochotę odesłać ten pieprzony modem tam skąd przyszedł.
