Berno – dzień 4

W pracy czuje się wciąż obco i mam wrażenie że błądzę po omacku. Wychodzą różnice i problemy w komunikacji. Czasami nie rozumiem czego ode mnie chcą albo co mam zrobić więc pytam, pytam i pytam. Niby wiem potem co, ale przytłacza mnie ilość rzeczy do zapamiętania. Na spotkaniu zespołu Deb przydzieliła mnie do zespołu który ma rozwiązać problem kart korporacyjnych i VATu a ja dalej nie kumam czaczy. Siedzę z poważna miną a w środku zastanawiam się o co k..a chodzi. Ja tego nie umiem, nie potrafię, nie znam się…
Boje się że wywalą mnie jak tylko się zorientują że nie spełniam ich wymagań i pokładanych we mnie nadziei, że po prostu się pomylili.
Dostałem zaproszenie na summer party na które nie miałem czasu pójść bo wolałem robić w tym czasie swoje a potem wrócić do domu by spokojnie przejrzeć jeszcze raz wszystkie materiały i notatki…
Rosa przekonała mnie żeby jednak pójść bo nie wpada nie pojawić się na pierwszej integracyjnej imprezie. Dziwne jest to że w zespole ludzie pracują po 2-3 m-ce lub krócej a niewielu z nich ponad 2 lata. Jeśli utrzyma się taka rotacja to za kilka miesięcy jeśli dotrwam będę jednym z najdłużej pracujących członków zespołu…
Na imprezie pojawiali się bossowie ze USA, ich gadki o planach rozwoju firmy, strategii i naszym zaangażowaniu przyprawiły mnie o niesmak. Typowa korporacyjna gadka – papka…
Za to dziewczyny pozwoliły mi się zrelaksować bo pierwszy raz śmiałem się przy nich do łez.
Nareen która bez skrępowania przyznała się że finanse to nie to czym chciałaby się zajmować w życiu zjednała mnie sobie. Rosa, Vasilka, Katja, w cudowny sposób sprawiły że oderwałem się na chwilę od złych myśli i czarnowidztwa.
Dziś pierwszy raz dostałem maila w którym raz ze wiedziałem o co chodzi a dwa umiałem na niego odpowiedzieć bez niczyjej pomocy. Udało mi się usatysfakcjonować swoją pierwszą klientkę

Nie mam wciąż Internetu, mam ochotę odesłać ten pieprzony modem tam skąd przyszedł.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz