Ten tydzień był o niebo lepszy od dwóch pierwszych. W pracy zacząłem sobie wreszcie radzić, potrafię samodzielnie coś zrobić, powoli łączę elementy całej tej układanki. Poza tym mam już w mieszkaniu internet, odebrałem kartę stałego pobytu, kupiłem nowy gadżet w postaci telefonu komórkowego (bo reoming mnie wykańczał) – elegancki, ultra płaski, multimedialny, z dużym wyświetlaczem, na którym pokazuje zdjęcie miasta z kraju, w którym się akurat znajdujesz i jest ono nawet dopasowywane do pory dnia lub nocy.
Jestem już po kilku wieczorach interaktywnych na skypie z przyjaciółmi, choć jesteśmy daleko to za sprawą techniki mogliśmy się słyszeć i patrzeć na siebie i było tak jakby żadne z nas nigdzie nie wyjeżdżało, zwyczajnie piliśmy wino, paliliśmy papierosy i gadaliśmy..
W piątek skończyliśmy przed 16.00 bo na 5. piętrze odbywała się impreza z cyklu dni Belgii. Po mimo nawału pracy poszliśmy wszyscy, a że serwowano tam różne gatunki piwa to nie było szans żeby potem wrócić do biurek. Wszyscy Brytyjczycy w biurze rozmawiali tylko o jednym: premierze Harryego Pottera który właśnie wchodził do kin i ekscytowali się jego premierą dumnie dzierżąc zakupione wcześniej bilety…Razem z Rosą poszliśmy jeszcze na jednego do cafe przy hotelu Bellevue, potem przegoniłem ją przez całą Starówkę żeby zdążyć przed oberwaniem chmury, ale i tak zmokłem i do domu wracałem jak uczestnik konkursu mokrego podkoszulka.
About saberblog
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
Brak kategorii i oznaczony tagami
praca,
Szwajcaria. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.