Hongkong – dzien 1 c.d.

Nie spałem, bo się nie dało, dopiero nad ranem zrobiłem się jakiś senny i chwilę pokimałem. Poszedłem do swojej mini łazienki w swoim mini pokoju by wziąć prysznic a tu dupa. Bateria jest, termostat jest ale, brodzika za to nie dali. A za pokój zapłaciłem już wczoraj…

Ochlapałem się wiec trochę, wskoczyłem w czyste ciuchy i już brałem się do wyjścia z zamiarem ‚upolowania’ czegoś na śniadanie jak się okazało, że nie wyjdę, bo na korytarzu nie ma jak przejść, wszędzie śpią tutaj jacyś ludzie i nawet jakbym się postarał to przecież nie przelecę… Musiałem poczekać aż korytarz opustoszeje, żeby dostać się do windy. Na dole czekał już na mnie zupełnie inny świat. Poszedłem w kierunku portu, zobaczyć Aleję Gwiazd, na której jedyne kogo rozpoznałem to Bruce’a Lee i Jackie Chana. Usiadłem przy promenadzie, zamówiłem kawę i muffina i tak najzwyczajniej w świecie siedziałem obserwując, co dzieje się wokół.

Zrobiłem sobie wycieczkę do Muzeum Sztuki, potem zakupy w Tsim Sha Tsui, na lunch wybrałem Delcacatessen gdzie zamówiłem na Wiener sznycla z frytkami i dobre niemieckie piwo. Nie przychodzi mi łatwo zdecydować się na lokalna kuchnie, oglądając martwe, grillowane kurczaki i kaczki, na dodatek z głowami robi mi się niedobrze i jeszcze te wydobywające się z kuchni śmierdząco pachnące opary. Przepłynąłem zatokę z myślą, że zdążę jeszcze załapać się na pokaz iluminacji świetlnych.

Nie wiem skąd wziął się u mnie magnetyzm do tego miejsca, że akurat tutaj mnie przywiodło, zawsze chciałem zobaczyć te metropolię na własne oczy, sama nazwa miasta, kiedy się ja wymawiam wydają się być mocno egzotyczna. Mam już plan na następne dni, chcę zobaczyć tyle na ile starczy mi czasu i sił..

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to Hongkong – dzien 1 c.d.

  1. Nieznane's awatar madi pisze:

    czekam na kartke:)

Dodaj komentarz