Berno – dzień 306

Musieliśmy odwołać z M nasz wyjazd do Toskanii.
Szef niespodziewanie cofnął mu urlop w związku z Euro2008.
Przepadała nam zaliczka za wynajęty dom i raczej nie odzyskamy tych pieniędzy.
W mojej firmie byłoby to nie do pomyślenia ale u niego w pracy panują inne reguły i nie istnieje słowo „refundacja”.
Z mojego wcześniej zaplanowanego terminu urlopu jeszcze nie zrezygnowałem, ale perspektywa wyjazdu gdziekolwiek w pojedynkę mało mnie raczej cieszy.

Wspólnie zaplanowane wakacje mamy dopiero na koniec sierpnia.
M zdał się z tym pomysłem wyłącznie na mnie początkowo nie traktując go zbyt realnie.
Ja pomysłów na wakacje miałem mnóstwo, ale po ich krytycznym przeanalizowaniu wszystkie okazały się mieć minusy.
W sumie najtrudniej było namówić M na wyrobienie paszportu, zajęło mi to ponad 3 miesiące, ale w końcu udało się.
Mam już dla nas bilety, kupiłem przewodniki, wybraliśmy też hotele, teraz zwykle wieczorami obaj rozmawiamy, planujemy i decydujemy, co chcielibyśmy zobaczyć.

W pracy M dostał ‘pstryczka w nos’ i przestał opowiadać wkoło, jaki to on jest szczęśliwy po tym jak niektórzy współpracownicy zaczęli mu dokuczać. Zawiódł się na ludziach, których uważał za sobie życzliwych.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to Berno – dzień 306

  1. Nieznane's awatar M pisze:

    bo ludzie to są hujki:)
    zazdrośc ich zżera, bo tylko M ma takie szczęscie w życiu że mu sie napatoczyłes w tej Szwajcarii:):):)

Dodaj komentarz