Musieliśmy odwołać z M nasz wyjazd do Toskanii.
Szef niespodziewanie cofnął mu urlop w związku z Euro2008.
Przepadała nam zaliczka za wynajęty dom i raczej nie odzyskamy tych pieniędzy.
W mojej firmie byłoby to nie do pomyślenia ale u niego w pracy panują inne reguły i nie istnieje słowo „refundacja”.
Z mojego wcześniej zaplanowanego terminu urlopu jeszcze nie zrezygnowałem, ale perspektywa wyjazdu gdziekolwiek w pojedynkę mało mnie raczej cieszy.
Wspólnie zaplanowane wakacje mamy dopiero na koniec sierpnia.
M zdał się z tym pomysłem wyłącznie na mnie początkowo nie traktując go zbyt realnie.
Ja pomysłów na wakacje miałem mnóstwo, ale po ich krytycznym przeanalizowaniu wszystkie okazały się mieć minusy.
W sumie najtrudniej było namówić M na wyrobienie paszportu, zajęło mi to ponad 3 miesiące, ale w końcu udało się.
Mam już dla nas bilety, kupiłem przewodniki, wybraliśmy też hotele, teraz zwykle wieczorami obaj rozmawiamy, planujemy i decydujemy, co chcielibyśmy zobaczyć.
W pracy M dostał ‘pstryczka w nos’ i przestał opowiadać wkoło, jaki to on jest szczęśliwy po tym jak niektórzy współpracownicy zaczęli mu dokuczać. Zawiódł się na ludziach, których uważał za sobie życzliwych.

bo ludzie to są hujki:)
zazdrośc ich zżera, bo tylko M ma takie szczęscie w życiu że mu sie napatoczyłes w tej Szwajcarii:):):)