Mój kalendarz wyjazdów na własne życzenie zupełnie oszalał: Budapeszt, Kraków, Frankfurt, Wrocław, Istambuł, Pekin – przy tak intensywnych zmianach otoczenia skutecznie zdołam odwrócić myśli od rzeczy poważnych.
Budapeszt miał spełnić role uzdrawiająco-orzeźwiającą i poniekąd mu się udało. Na krótko zdołał mi się udzielić niepowtarzalny klimat tego miejsca.
Przyleciałem tu pierwszy raz w życiu z planem by na własne oczy zobaczyć budynek Parlamentu odbijający się w toni Dunaju. Jakby na wyjątkową okazję całą panoramę miasta rozświetlało tego dnia mocne słońce co tylko spotęgowało mój wewnętrzny zachwyt nawet jeśli momentami było mi naprawdę zimno.
Za całe 300 euro w ciągu niespełna 3 godzin przełamałem kolejne życiowe tabu, odkryłem nieznaną mi stronę z księgi niewiadomych, która w konsekwencji pozostawiła we mnie posmak rozczarowania. Można mnie oceniać że jestem zblazowany, że źle się prowadzę, ale ja jednak wolę rzeczy doświadczyć i przekonać się że są nie dla mnie, niż przez całe życie zastanawiać się jakby to było gdyby…
Kiedy o nim teraz pomyślę to staram się go wytłumaczyć – każdy na swój sposób radzi sobie z wymogami nowoczesnej gospodarki a jego postawa to sposób do zrozumienia nowego systemu i zaadaptowania się do nowych oczekiwań.
About saberblog
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
podróże i oznaczony tagami
podróże,
Wegry. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.