Zagrzeb – Zurich

Z Zagrzebia pamiętam tylko trasę z lotniska, hotel i dzikie tłumy kibiców kiedy wchodziłem do holu.
W ramach zabicia monotonii życia sprowadziłem z Turcji escorta i zorganizowałem mu przelot i hotel. Wszystko dla jednego orgazmu.
Jestem nie czuły bo rano chciałem mieć święty spokój a on się starał przymilać co tylko mnie frustrowało.
Na wspólnym śniadaniu zdałem sobie sprawę jak niewiele brakuje mi do Penteusa sprzed kilku lat…
W pracy stres, ale wreszcie nadążyła się okazja żeby zawalczyć o swoje. Jeden mail i teraz czekam na skutki.
Na sama myśl o Londynie mam mieszane uczucia – jechać nie jechać, głowa mi pęka od patrzenia w komputer…M wszystko dzielnie znosi, ale powoli przebąkuje, że pielgrzymuje jak papież.

Wszedłem do hotelu na lotnisku w Zurychu. Elegancki i czysty pokój ze stali i szkła z pakietem udogodnień dla podróżujących służbowo i jedno spojrzenie w lustro na własne odbicie…

Mam swój sukces, mam życie jakiego chciałem a w taksówce pierwszy raz poczułem się staro i zmęczony…
Lubię spotkania z R. jej towarzystwo zawsze powoduje, że wraca mi energia i wiara w powodzenie każdego projektu. Przejazd luksusowym autem przez oświetlone nocą ulice Zurychu niespodziewanie wyzwolił we mnie moc pozytywnych myśli.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz