Bukareszt

Wybierając się do Bukaresztu uważałem że nie wolno mi oszczędzać na standardzie. Bałem się, że będzie tam trochę jak w Sofii więc zawczasu zorganizowałem najlepszy hotel a zamiast zwykłego pokoju wybrałem executive suit. Trochę przeholowałem bo Intercontinental w centrum miasta miał wszystko: 85 metrowy suite był nie dość że dużo za duży to jeszcze z dwoma balkonami, łazienkami, wielkim jacuzzi i można było się po nim dosłownie ganiać czego naturalnie nie omieszkałem doświadczyć…

Kiedyś na samą myśl o pracy w Bukareszcie pokręciłbym tylko głową i bez zastanowienia odrzucił każdą ofertę. Po tym wyjeździe zmieniłem zdanie, bo samo miasto bardzo mnie urzekło – dziwna architektura, bardzo monumentalna, niesamowicie długie budynki i bulwary przypominające te w Aleksandrii. Bardzo dobrze się tam czułem. I ludzie mówią tam po angielsku tak samo swobodnie jak zaobserwowałem to kiedyś w Sztokholmie. Na dodatek w dniu przyjazdu wyszło słońce co w porównaniu z zaśnieżoną, mroźną Szwajcarią stanowiło cudowną odmianę.

Jeśli chodzi o poziom oferowanych przez miasto atrakcji było tak jak trzeba i na dodatek tanio. Nie wiem czy to ja, czy też wykreowana przeze mnie rzeczywistość tak ogłuszyła facetów, z którymi się spotkałem.

W dzieciństwie obejrzałem film ”Wiatraki Bogów” którego akcja rozgrywała się w ambasadzie amerykańskiej w Bukareszcie. Kiedy z balkonu hotelu zobaczyłem powiewająca na wietrze amerykańską flagę wróciły tamte marzenia z dzieciństwa: o pracy w dyplomacji, podróżach i wielkim świecie.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s