Mówi się że to co stało się później z szachem było w istocie bardzo irańskie. Od niepamiętnych czasów panowanie każdego kończyło się w żałosny i haniebny sposób. Albo ginął ze ściętą głową lub nożem w plecach, albo wymykał się śmierci, ale musiał uciekać z kraju i dopiero później umierał na zesłaniu, opuszczony i zapomniany. Może były jakieś wyjątki, żeby szach umarł na tronie śmiercią naturalną i dokonał żywota otoczony szacunkiem i miłością.
Nie pamięta się, żeby naród opłakiwał któregoś z szachów i odprowadzał go do grobu ze łzami w oczach. Zazwyczaj szachowie tracili koronę i życie w przykrych dla siebie okolicznościach. Lud uważał ich za okrutników, wytykał podłość, ich odejściu towarzyszyły wyzwiska i przekleństwa tłumu, a wiadomość o ich śmierci stawała się radosnym świętem. My Europejczycy nie rozumiemy tych rzeczy, bo dzieli nas głęboka różnica tradycji. W naszym kraju, jeżeli ludzie słyszą, że jakiegoś monarchę spotkał okrutny los, odruchowo przenoszą na niego uczucia zrodzone z innej tradycji, z innego doświadczenia i darzą pokaranego władcę sentymentem, myśląc sobie jaki biedny musi być ten człowiek, któremu tak bezlitośnie zabrali koronę.































Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.