W dniu powrotu od rana przeglądałem zaległą pocztę. Jak automat czytałem i odpowiadałem na maile, co kilka minut przerzucając zawartość skrzynki do folderu ‘done’. Nim się zorientowałem było już po 11 a za nie cale dwie godzinny odlatywał nasz samolot. W lekkim popłochu wrzucaliśmy do bagażu nasze rzeczy, kosmetyki, bacznie obserwując by czegoś przypadkiem nie zostawiać. Jeszcze przed opuszczeniem z pokoju rzuciłem okiem by po raz ostatni upewnić się ze na pewno wszystko spakowałem. Zebrałem panoszące się po pokoju ręczniki z zamiarem rzucenia ich katem w łazience.
Razem z M zjechaliśmy winda do lobby i zniecierpliwieni stanęliśmy w kolejce do recepcji. Gdy przyszła moje kolej podszedłem do uśmiechniętej młodej dziewczyny i poinformowałem ze chciałbym zdać pokój, po czym położyłem na blacie obok siebie kartę do naszego pokoju… i wszystkie nasze zużyte ręczniki.
Archiwum
Tagi
- Afganistan
- amore
- Anglia
- Arabia Saudyjska
- Australia
- Austria
- Azerbejdżan
- Bahrajn
- Bali
- Brazylia
- Chile
- Chiny
- Chorwacja
- Ekwador
- emigracja
- Estonia
- Fidżi
- Filipiny
- Francja
- GH
- Gruzja
- Hawaje
- Hiszpania
- Holandia
- Hongkong
- Indie
- Irak
- Iran
- Irlandia
- Japonia
- Kanada
- Karaiby
- Katar
- Kazachstan
- Kirgistan
- Kolumbia
- Liban
- Libia
- Malezja
- Malta
- Mądrości
- Niemcy
- Nowa Zelandia
- Oman
- Pakistan
- Palau
- Panama
- Peru
- podróże
- Polinezja
- Portugalia
- praca
- RTW
- Serbia
- Seszele
- Singapur
- St. Maarten
- studia
- Syria
- Szwajcaria
- Tadżykistan
- Tajlandia
- tanzania
- Turcja
- Turkmenistan
- USA
- Uzbekistan
- Warszawa
- Wietnam
- Wrocław
- Wyspy Cooka
- włochy
- Zanzibar
- ZEA
- związek
