Wiedeń – dzień 4

W dniu powrotu od rana przeglądałem zaległą pocztę. Jak automat czytałem i odpowiadałem na maile, co kilka minut przerzucając zawartość skrzynki do folderu ‘done’. Nim się zorientowałem było już po 11 a za nie cale dwie godzinny odlatywał nasz samolot. W lekkim popłochu wrzucaliśmy do bagażu nasze rzeczy, kosmetyki, bacznie obserwując by czegoś przypadkiem nie zostawiać. Jeszcze przed opuszczeniem z pokoju rzuciłem okiem by po raz ostatni upewnić się ze na pewno wszystko spakowałem. Zebrałem panoszące się po pokoju ręczniki z zamiarem rzucenia ich katem w łazience.
Razem z M zjechaliśmy winda do lobby i zniecierpliwieni stanęliśmy w kolejce do recepcji. Gdy przyszła moje kolej podszedłem do uśmiechniętej młodej dziewczyny i poinformowałem ze chciałbym zdać pokój, po czym położyłem na blacie obok siebie kartę do naszego pokoju… i wszystkie nasze zużyte ręczniki.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s