Warszawa – dzień 1

Z perspektywy ostatnich dwóch o pól roku mój blog daje mi możliwość wypowiedzi w języku ojczystym. Daje ujście wydarzeniom i myślom, których nie mam tak naprawdę komu opowiedzieć.

Mieszkam zagranicą, pracuje w angielskojęzycznym środowisku, w domu mówię tylko po włosku. Moja styczność z językiem polskim ogranicza się do rozmów przez skype z rodzina i znajomymi w Polsce, sporadycznych spotkan z Polakami podczas delegacji w Anglii albo Irlandii. Polacy, których znam są w podobnej sytuacji do mojej, spotykamy się w towarzystwie mieszanym i rozmawiamy po angielsku. Książek po polsku prawie nie czytam – nad czym ubolewam – dopiero od niedawna prenumeruje polską prasę
Śmieszyli mnie kiedyś, ludzie, którzy po powrocie do kraju po rocznym pobycie zagranicą wtrącali do każdego zdania obcojęzyczne słówka. Ale teraz łapie się ze ja sam, gdy odwiedzam Polskę po 2,5 letnim pobycie w Szwajcarii, mówię tak beznadziejną polszczyzną, ze znajomi patrzą na mnie ze zgroza w oczach albo myślą ze to maniera. Moja elokwencja gdzieś się zapodziała.

Wydaje mi się, ze każdy kto zamieszkał w obcym kraju bez codziennego kontaktu z językiem ojczystym, przechodzi przez taki okres. W głowie panuje chaos, mózg próbuje przyzwyczaić się do równoczesnego funkcjonowania w dwóch albo trzech odmiennych systemach.

Musze przyznać, ze w pracy łatwiej jest mi wyrazić cos w języku angielskim – prościej, dosadniej… Na pewne tematy zawodowe nawet nie potrafiłbym rozmawiać po polsku. Brak mi słownictwa i znajomości terminów a jedna próba telekonferencji w języku polskim okazała się językowym bełkotem. >Poza tym ja śnie po angielsku, włosku i po polsku…
Zdolność wysławiania się w języku ojczystym znacznie się pogorszyła – dostrzegam to czytając swoje notki sprzed lat. Wiem jednak, ze musze ja pielęgnować a pisanie na blogu pomaga.
W Warszawie zimno nie mniej niż w Zurychu a wakacje w ciepłych krajach dopiero za 106 dni.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s