welcome back to California

Koleżanka z biura zdecydowała się na powrót do Kalifornii – jak sama stwierdziła przez 2,5 roku nie było jej dane przywyknąć to szwajcarskiej bezpłciowości, reguł i nudnego życia stolicy – za bardzo rozpierała ją energia.
Od kilku lat intensywnie udzielała się charytatywnie organizując fundusze na pomoc ludziom z wioski gdzieś w głębi Peru skąd sama pochodziła. Co roku odwiedzała to miejsce a potem zadawala nam fotograficzne relacje ze swoich pobytów.
W tym roku wybrała się także do Afryki, gdzie wraz ze swoją partnerką pomagały ludziom z dotkniętych wojną domowa terenów Kongo.
W swój ostatni dzień w biurze zaprosiła nas na lunch podczas którego opowiadała nam o swojej ostatniej wyprawie i o tym co udało się jej osiągnąć. Wśród wielu fotografii widać biedę i zacofanie tego kraju, to jedne z tych miejsc gdzie jest jeszcze wiele do zrobienia pod każdym względem… Wszyscy w skupieniu słuchali jej opowieści o pracy charatatywnej, racząc się lampką Moet (min. 70 USD butelka!) – nie wiem ilu zdawało sobie sprawę z niestosowności tego zachowania…
Na jednej z fotografii widać ją stojącą na tle dużego auta terenowego, obok kilku mężczyzn – jak się okazało kierowcy, przewodnika i dwóch ochroniarzy eskortujących jej wyprawę.
Wynajęcie przewodników i ochrony było absolutną koniecznością w tym kraju.
Pam siedząca obok mnie szepnęła mi do ucha, że i ja powinienem się tam wybrać, bo zdaję się lubić dreszczyk emocji w krajach które przeciętni turyści omijają szerokim lukiem, a Czarna Afryka na pewno do takich miejsc się zalicza.
Wspomniałem jej o Tanzanii i o tym że także wynajmowałem auto, prywatnego przewodnika i kierowcę…
Tak było tam niebezpiecznie? – zapytała zaniepokojona – Nie, tak tanio – odparłem

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s