Odpowiedzialne stanowisko, współpraca z dostawcami i oddziałami, globalny zasięg firmy, dla rodziny i znajomych jestem kimś z innej bajki, bo pracuje zagranica, w centrali, praca przynosi mi satysfakcje i jest dla mnie wyzwaniem, wiąże się z ciągłymi wyjazdami i spotkaniami z ważniakami.
Zwykły początek dnia, przeglądanie listy spraw, telekonferencji i maili, cisza, skupienie, kubek kawy, croissant w dłoni, pomału organizuje swój dzień:
Do you have any influence at Bellevue?
My daughter left her pooh bear and a pink and white blanket with her name on it at the hotel. We are sure they have ended up in laundry as left on her bed. If you know anyone would appreciate a follow up – Cheers
Początkowo zdziwienie i niedowierzanie, przez chwile myślałem, że może to spam, ale jednak nie, potem złość, że M w ogóle zawraca mi głowę czymś takim, po chwili przebiega inna myśl, która wywołuje banana na twarzy, który nie schodzi przez reszte dnia.
Najpierw telefon do M, tonem pełnym powagi, empatii zapewnienie go o pełnym zaangażowaniu w odnalezieniu zguby, zostawiam bezpośredni numer mojej komórki – gorącej linii, pod którym w każdej chwili może uzyskać informacje o statusie poszukiwań, dopytuje czy interesuje go szczegółowy action plan i słyszę jak koleżanka siedząca obok zanosi się śmiechem szukając chusteczki by wytrzeć łzy. Potem mail do dyrektora hotelu w sprawie zaginionego misia Puchatka, z trudem przychodzi mi tłumić śmiech gdy rozmawiam z nim przez telefon tworząc wymyśloną na poczekaniu historię o powadze sytuacji, randze gościa i jak bardzo zależy mi na odnalezieniu pluszaka.
Miś się znajduje. Hotel chce odesłać go kurierem, ale proponuje zgłosić się po niego osobiście by pierwszym porannym lotem mógł wrócić do Anglii. Wcześniej upewniłem się czy miś powinien mieć specjalnie wykupione miejsce w klasie biznes czy wystarczy jak poleci z kimś w walizce.
M nie kryje radości, gdy dostaje ode mnie wiadomość sms.
Po kilku dniach na moim biurku pojawia się imponująco wyglądająca butelka nowozelandzkiej wódki.
Zamiast demonizować szefostwo warto czasem zbadać uparte dążenie ludzi do doskonałości w tonacji serio, pytając zarazem, jak wielkiego poświęcenia to wymaga.
A znajomi niech dalej sobie wyobrażają swoje…
