…i po raz trzeci…

Dzisiejszą noc w Monachium spędziłem w Sofitelu w jednym najciekawiej urządzonym pokojów, w jakich kiedykolwiek spałem. Dwu piętrowy loft , urządzony z przepychem i luksusowym, nowoczesnym smakiem, naszpikowany elektroniką i najnowszymi rozwiązaniami , do tego gra świateł, telewizory plazmowe , zestaw surround.

Przystojny nieznajomy, który wpadł na wieczór by podtrzymać mi towarzystwa czuł się onieśmielony otaczającym go wnętrzem a ja przez cały okres doby hotelowej próbowałem rozwikłać zagadkę obsługi maszyny do espresso (mam teorię, że chyba była zepsuta) włączania światła w całym pokoju i zaciągania zasłon.
Postanowiłem sobie, że jedną z przyszłych notek chcę poświęcić swoim pozadomowym rozgrzewającym igrzyskom za pieniądze, które przywracają mi poczucie odwiecznego czasu cyklicznego, bo materiał mam niezły, spostrzeżeń mam cala masę, mogłaby powstać z tego całkiem niezła książka albo praca naukowa.
Stojąc przed lustrem oglądałem ślady na placach karku i pośladkach i nie mogłem mieć pretensji, bo sam się tego domagałem. Nie ma grzmocenia bez drapania, świetnie jest doprawić seks szczyptą bólu, drapaniem, ciągnięciem za włosy, pluciem, podczas gdy pewne dolne części ciała się mlaszczą. Lubię sobie poswawolić, być wulgarny, nie musieć liczyć się ze słowami i tylko kochankowie pozwalają mi na taką rozrzutność, bo przekleństwa to swoiste ‘’przyprawy’’ w chwilach namiętnej współpracy, ale ileż pikanterii, gdy drapieżny seks uprawia ze mną dyrektor banku…

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „…i po raz trzeci…

  1. sotion pisze:

    tak sie zastanawiam, kogo miales albo kogo jeszcze n ie miales w swojej kolekcji z odrobina wulgarnosci…

  2. saber pisze:

    rabina

  3. whyme pisze:

    Pikanterię uwielbiam, a już na pewno z nieznajomymi…
    Może bez bicia, plucia i drapania…, ale… kto wie, kto wie…
    Aparatu mi nie założą. To była innego typu wizyta. Chirurg szczękowy był całkiem nizły. I w moim typie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s