(…) – Tia, tia… Moje życie erotyczne przedstawia się fatalnie. Znasz Zbyszka? Nie znasz? On był kiedyś narzeczonym Piotrka, tego biologa, który miał romans z Michałem, ale nie tym Michałem, tylko Michałem polonistą, a potem krótko był z Andrzejem, zwanym Dyrektorem, który tak dramatycznie zerwał z Jakubem, że teraz się do siebie nie odzywają, bo Jakub był szalenie zazdrosny, więc Andrzej mu na złość się puszczał, na przykład z Robertem, którego powinnaś znać, bo on pracuje w gazecie czy w radiu i ma trzyletnią córkę i kręcił z Rafałem, tym od telekomunikacji, który był chyba wtedy na kolacji z Robertem, innym Robertem, przyjacielem Mariusza, z którym raz się przespałem, żeby go pocieszyć po rozstaniu z Wojtkiem, słynnym fotografem(…)”
Tzw. promowanie pedalstwa albo homoseksualnego stylu życia w mediach może być dla przeciętnego Kowalskiego męczące. Ciągłe epatowanie odmienną orientacją seksualną też i nie dziwi mnie, że niektórzy mają tego dosyć…
Pedalski światek z kolorowymi paradami, wyuzdanymi strojami, nieskrepowaną manifestacją seksualności i golizny jest niezłe zakręcony i równie skomplikowany, co damsko-męski. Z drugiej strony, parady a codzienne życie geja to dwa odmienne światy. To jakby ubrać kobiety w kuse sukienki, nałożyć mocny makijaż i wysłać na miasto skandować heteroseksualne hasła wyszłoby, że wszystkie kobiety to zboczone napalone szmaty i kurwy.
About saberblog
Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata.
Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba.
Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze?
Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier.
Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami.
Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę.
A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem.
I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
Mądrości i oznaczony tagami
Mądrości,
związek. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.