Tak sobie dziś bezczynnie leżę z M. na leżakach przy basenie i prażąc sobie sexy ciałko mogę napawać się świętym spokojem i niczym niezmąconym relaksem. Jeśli jeszcze raz gdzieś usłyszę ten banał, że kto rano wstaje temu Pan Bóg daje to się normalnie na niego zrzygam. Wcale nie uważam że, ci którzy wstają rano są zdrowsi, bogatsi albo mądrzejsi, ba uważam że częściej są bardziej chorowici, biedniejsi i niewykształceni. Kto nie wierzy, niech przyjrzy się mizernym, smutnym twarzom pasażerów komunikacji miejskiej w jakimkolwiek wielkim mieście metropolii miedzy 6-8 rano. Zdrowi? Nie. Bogaci? Nie, bo nie jechaliby metrem o tak wczesnej porze, w końcu najwcześniej prace zaczynają pracownicy najgorzej opłacani. Mądrzy? Niby jak, jeśli muszą tak pracować.
Konkluzja nasuwa się jedna – jeśli chcesz być zdrowy, bogaty i szczęśliwy w pierwszej kolejności wyrzuć budzik…
Żyjemy w epoce konsumpcjonizmu. Głód i Bóg zostali zastąpieni przez Zakupy i Status Społeczny. Reklamy wmawiają nam, że nasze życie się poprawi, jeżeli będziemy kupować różne produkty, kupowanie ich wymaga pieniędzy, posiadanie pieniędzy wymaga ciężkiej pracy (albo zaciągania długów). Bierzemy kredyt, w pogoni za tym, czego pożądamy a potem musimy pracować dalej, żeby go spłacać. Taka nowoczesna pańszczyzna.

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.