Budowanie swojej historii

Urodziny. Kolonia. Sprezentowałem sobie kilkugodzinny morderczy maraton w barwach United Color of Benetton. Przed północą spocony i obolały padłem z wycieńczenia, by wcześnie rano w strugach deszczu wracać do Zurychu.

3 dni w Zurychu, przeplatane powtórkami z Rumunii.

Te same słowa i czyny. Jak stare cegły z rozebranego domu, które układam, by znów coś zbudować, tyle że swojego.
I chciałbym inaczej je ułożyć, by nie przypominały tego co było, ale przecież inaczej się nie da. Musi być fundament, ściany, miejsce na okna, drzwi…
I może dlatego, gdy słowo dokładam do słowa, gdy powielam utarte schematy, gdy ściany coraz wyższe, coraz większe dostrzegam podobieństwo historii. Nie tyle bolą wspomnienia domów, które legły w gruzach, co świadomość, że coś takiego już próbowano zbudować. Z tych samych cegieł. I rodzi się we mnie samym żal do mnie samego, że to już nie nowa cegła, że nowa poszła na budowę czegoś, co się rozsypało.
Słowa i czyny poobtłukiwane nieco, bledsze, choć przecież są te same. Choć próbuję je obejrzeć przed ułożeniem, żeby wyglądały jak najładniej, bo chce się przecież bardzo, by było tak samo pięknie, a nawet piękniej jeszcze to i tak wiem swoje.

Już zawsze będę tak zawieszony między pragnieniem a rzeczywistością. Ileż można próbować utrzymywać równowagę na rozedrganej linie? Zawrócenie grozi upadkiem, a każdy krok do przodu budzi lęk. Schronić się, odgrodzić, ukryć tez nie ma już gdzie. Wzniesione przeze mnie barykady rozsypują się, okopy zasypują, a ja nie mam już siły na odbudowywanie tego wszystkiego, co chroniło mnie przed tym durnym światem.

Dzisiaj widzę, że w swoim życiu zakreślamy koło, ale choć wracamy do punktu wyjścia to wiemy znacznie więcej. Życie okazało się na tyle „łaskawe”, że pokazało mi to, co chciałem zobaczyć, pozwoliło przeżyć to, co chciałem przeżyć. Bagaż doświadczeń, także takich, których wolałbym nie mieć, muszę teraz ciągnąć za sobą. Nie da się go zgubić, ani – choć czasem bardzo by się chciało – na zawsze o nim zapomnieć…
Czasem myślę, że może zbyt wiele dane było mi przeżyć, by beztrosko iść dalej, a czasem, że właśnie dlatego mogę iść dalej spokojniej.

Zafundowałem sobie potężną dawkę przemyśleń na temat tego, co za mną i co przede mną. Życiowe doświadczenia, spotkania, rozmowy, sprzyjają temu. Rodzi się, więc we mnie nowe „ja”. Potężnieje świadomość, że wszystko to tylko „pogoń za wiatrem”… Jeszcze raz wracam do marzenia, żeby to życie przeżyć ładnie, dobrze, nie tylko dla siebie…

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Budowanie swojej historii

  1. ~vanilasta pisze:

    Witaj 🙂 dawno mnie u Ciebie nie było, ale nie zapomniałam 🙂
    Jak ja lubię Ciebie czytać, o tym trochę zapomniałam…. Podobno – póki sami na to nie pozwolimy, to świat nie może nas skrzywdzić, nic nie powinno nas móc dotknąć do żywego, zostawiać trwałe ślady – my sami poddajemy się takim odczuciom, pozwalamy, żeby jakieś wrażenie, myśl urosło do tak niebotycznych rozmiarów, że kieruje naszym czuciem. Zagmatwałam? ja jestem za wrażliwa, łatwo zapominam, że to moje życie i że to ja wybieram, czym się będę przejmować, koło czego przejdę obojętnie.
    Uśmiechaj się z rana do siebie, bo cholernie wartościowy z Ciebie facet, buziaki.

    • ~saber->vanilasta pisze:

      o maj got, ja nie wierze w to co cztam, vanilasta zyje, ma sie dobrze (pomimo znaczacych zmian w zyciu) i jeszcze pisze ze mnie pamieta
      Ja juz myslalem ze po tym jak Cie ten jeden samiec potraktowal to albo zaglodzilas sie na smierc albo wstapilas do zakonu siostr niepokalanego poczecia a tu prosze…
      Ciesze sie ogromnie ze masz sie ok, bo z tego co piszesz wnioskuje ze kryzys mam za soba;)
      a i dziekuje Ci za ten ” jestes wartosciowym facetem” -sorrz tylko ze nie bedzie Ci to dane doswiadczyc:)

      • vanilasta pisze:

        Boszeee… się normalnie zaraz rozpłynę, jestem pamiętana 😛 hehe

        A nawet mi nie przypominaj, człowiek się raz w życiu zakocha, a później pokutuje latami 😛 Nie wiem, czy mam się tak dobrze, jakbyś przypuszczał, bo nic a nic się nie zagłodziłam 😛 Ale ogólnie nadal jestem piękna i faceci chcą mnie zaciągnąć do łóżka, żenić się tylko nie chcą 😛 Kochany, ja już doświadczam, czytając Ciebie 🙂

        p.s wysłałam ci maila na jakiś archaiczny (?) adres, ignore albo respond 😉

  2. ~saber pisze:

    jesli chca Cie zaciagnac do lozka tzn ze wszytsko jest z Toba w porzadku i spotykasz sie z wlasciwymi przedstawicielami plci odmiennej. Wiesz, ze mna to co najwyzej na kawe bym zaciagnal a potem bysmy gadali o butach, kosmetykach i naszych ex… 😉

    • vanilasta pisze:

      wiesz, chcą, bo na świecie pełno fetyszystów 😛 jeju, jak to teraz napiszę, to wyjdę na looser’a ogromnego, ale szczerość przede wszystkim! Oni chcą, wiesz ile dostaję propozycji wirtualnych? ale ja nie chcę, bom albo głupia, albo cnotliwa, albo rozsądna i bzykanie bez uczucia – póki co – mnie nie kręci; chociaż zaczynam odczuwać, że ta moja cnota z odzysku mi niedługo tyłem wyjdzie. bez skojarzeń proszę! No wiem, ale biorę Cię takiego, jakim jesteś – kawa jutro, za miesiąc czy za 10 lat – you owe me! 😀 O butach z Tobą nie pogadam, bo coś czuję, że Ty wyłącznie wężowe skórki, laczki z wysokiej półki, jak japonki to z najnowszej kolekcji lacoste (robią w ogóle japonki?!:P), ale o kosmetykach – człowieku! z profesjonalną wizażystką (praktykującą na sobie i bliskich:P) piszesz, więc mamy temat. A o ex’ach… zarezerwuj kilka godzin! 😉

      ps nie wyświetla mi się twój mail tutaj, ale ja mogę Ci zaśmiecać komentarze, spokojna Twoja 🙂

  3. ~saber pisze:

    wężowe skórki, laczki z wysokiej półki to nie ja, za to koszule to jak najbardziej i jeszcze kolorowe skarpetki…
    Chetnie poslucham rad doświadczonej koleżanki kosmetyczki a nuz mi cos fajnego doradzisz, alternatywe dla botoksu i prasowania twarzy..
    Idealnie byłoby spotkać się we dwoje na algach w spa i przy lampce wina oddac się nieskrepowanie obgadywaniu naszych ex…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s